niedziela, 30 grudnia 2012

rozdział 11

Kiedy otworzyłam oczy byłam w szoku że żyje.Chciałam tylko umrzeć .Wszyscy mieli by prostrze życie.Próbowałam wstać ale nie mogłam.Jakbym była przylepiona do łóżka.W pewn mencie weszła pielegniarka.Pielęgniarka?To ja jestem w szpitalu!
-Jak się czujesz???
-Nie moge się ruszyć
-Spokojnie za kilka minut lek przestanie działać
-Przepraszam ale ile ja tu leże??
-5miesięcy
Jak to,prawie pół roku byłam nie obecna.
-Coś jeszcze
-Czy ktoś mnie odwiedza???
-Tak niemal codziennie grupka chłopaków przychodzi
-Aha dziękuje.
Leżałam w śpiączce prawie 6 miesięcy.Potrącił mnie samochód i jeszcze widok Harrego z tom dziewczyną.Aż mi się płakać chce kiedy o tym wspominam.Patrzyłam się w sufit.Chciałam o wszystkim zapomnieć lecz nie mogłam.W końcu oddzyskałam częściowo władze w nogach ale nie w rękach.Wstałam.Widziałam jakie mam ślady na nadgarskach.Pokaleczone od szkła.Byłam zszokowana tym że straciłam pół roku życia.Czucie w rękach mi powróciło.Złapałam się tej rury na której była zawieszona kroplówka.Wyszłąm z sali.Popatrzyłam się na pacjętów z rodzinami.Byłam zazdrosna.Nie miałam nikogo po za Adrianem.Usiadłam na krześle.Łzy leciały mi strumieniami.Nie chciałam aby się na mnie patrzyli więc zakryłam twarz włosami.Słyszałąm jak ktoś głośno rozmawia z pielęgniarką.
-ALE GDZIE ONA JEST???
-NIE WIEM,SŁYSZAŁAM ŻE SIĘ ZE ŚPIĄCZKI OCKNEŁA.
-JAK TO OCKNEŁA.-na 110% był to głos Harrego
-JAK WYGLĄDA
-MA TAKIE DŁUGIE BRĄZOWE WŁOSY I ZIELONE OCZY
-A CZY TO NIE ONA???
Czułam jak na mnie wskazuje.
-DZIĘKUJE I PRZEPRASZAM.
Słyszałam jak biegł w moją strone.Usiadł koło mnie i patrzył.
-Jak sie czujesz?
Nie odpowiedziałam.Nie chciałam z nim rozmawiać.
-Przepraszam cię za wszystko.Wiem jestem skurwielem i nawet nie powinienem tu przychodzić.-W TYM MOMENCIE ZŁAPAŁ MÓJ NADGARSTEK-Nic mnie z Tay nie łączy po prostu byłem zły i chciałem jakoś odreagować i dlatego się z nią spotkałem
-Spierdalaj-powiedziałam po polsku żeby nie zrozumiał
-Kiedy widziałem jak leżysz na ulicy,cała we krwi serce mi pękło.Zrozumiałem że twój SMS prawde mówił.'' Dziękuje ci za to że moje życie nie ma teraz sensu.''
Wtedy czułem się jakby moje życie straciło sens.-ZABRAŁ RĘKĘ Z NADGARSKA I ODGARNĄŁ MI WŁOSY.-Wybacz mi.
Spojrzałam na niego na prawde było widać że żałuje.
-Kiedy umierłam niebo ukazało mi się w postaci wody raczej jeziora.Kiedy opadałam usłyszałam twój głos ""Avalon prosze cię nie opószczaj mnie.Przepraszam za wszystko.""Coś się wtedy we mnie odezwało zaczełam wracać do was.Ocknełam się na chwile w karetce.Widziałam cię jak siedzisz przy mnie zapłakany i słyszałam jak rozmawiasz.Wtedy ścisnełam twoją rękę.Potem wiesz co. -SPOJRZAŁAM W KOŃCU NA NIEGO
Patrzył na mnie z uczuciem i jakby mnie nadal kochał.Powiedziałam mu co mi na sercu stoi.
-Kocham cię-Powiedział całując mnie
Ja też go kochałam ale nie wiedziałam jak mu to powiedzieć.Nie musiałam,czytał ze mnie jak z otwartej księgi.Kiedy się odsunął widziałam w jego oczach troske i uczucie jakim mnie dażył.
-Chodź wezme cię do sali odprowadze bo pomyślą że ciebie uprowadziłem.
Wziął mnie za rękę abym się nie wywróciła.Dotarliśmy do sali.Harry pomógł mi wejść na łóżko.Siedział na krześle obok.Trzymał moją dłoń i wyglądał jakby bał się jej póścić.Przysypiałam już powoli.
-Wiesz jak Louis się martwił
-mhm
-Zmęczona jesteś,śpij kochana
To prawda zmęczona byłam ale nie chciałam spać bo bałam się że znowu się nie obódze.

wtorek, 25 grudnia 2012

rozdział 10

Na mojej drodze spotkałam wiele twarzy śmierci.W postaci wypadku drogowego,pożaru i złamania serca.Może je porównać do zabawy w puszczanie kaczek.Ja jestem kamieniem a młody Jezus jest graczem.Odbijam się po raz pierwszy-pożar,drugi-złamane serce i trzeci-wypadek.W końcu opadam.Na swojej drodze spotykam wiele wspomniej w postaci baniek.Pierwszy dzień w szkole.Zdobycie nowych przyjaciół,Pierwsza sympatia,Ukończenie szkół,wyjazdy na obozy,Przylot do UK,poznanie idoli,pierwszy pocałunek i w końcu śmierć.Raz wywinełam się ze śmierci lecz mogłam zginąć wtedy.Byłoby lepiej dla każdego.Widze już dno a tam rodziców.Chcą abym do nich dołączyła ale coś mnie wyławia.Kolejna szansa.Jeśli ja nie chce.Próbuje dopłynoć do taty a on tystawia ręce i nagle słysze głos.
-Avalon prosze cię nie opószczaj mnie.Przepraszam za wszystko.
Te słowa podniosły mnie aż na powieżchnie a Jezus kładzie mnie wśród żywych.

rozdział 9

Ocknełam sie następnego ranka.Głowa mnie bolała i miałam kaca.Leżałam na łóżku w jakimś pokoju.
-Jakim cudem się tu znalazłam?-rozmyślałam
Nagle czułam rękę na swoim brzuchu.Byłam zszokowana kto to jest..Usłyszałam jak ta osoba nuci FOREVER YOUNG.Z początku myślałam że to Harry ale nie.Ostrożnie się odwróciłam.NIALL.Jak to Niall?!?Jakim cudem.Usłyszałam jak coś muwi.
-To była códowna noc
-Co ja tu robie???
-Ah ty nic nie pamiętasz?Szkoda
Usiadłam i zoriętowałam się że moje ciało jest nagie.Widziałam wiele siniaków,zadrapań i ran.
-Niall co ty mi zrobiłeś???
-Później ci powiem
-Niall teraz mi powiedz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-Jeśli zasłużysz to ci powiem
-Gdzie mój telefon?
-Na dole.
-A moje ubrania???
-Były całe rozdarte i we krwi.
-To jak mam wrócić do domu
-Narazie zostaniesz,dobra
-Jak mi powiesz co się stało
-Dobra.-usiadł-Z chłopakami poszkiśmy do KARMY i Harry widział jak pijesz.Kiedy do ciebie podszedł zaczełaś krzyczeć że on CIĘ MOLESTUJE i go wyprowadzili.Kiedy usiadłem koło ciebie zaczełaś coś paplać.W pewnym momęcie ktoś zaczął się bić ty do nich podeszłać .Oberwałaś sporo razy więc cię z tamtąd zabrałem.Pojechaliśmy do mnie.Ty zaczełaś się na mnie rzucać a potem rozbierać.Odmówiłem ci.Zaprowadziłem cię do pokoju i tam zasnełaś.
-Aha dzięki Niall.-przytuliłam go
-Nie ma za co Avalon-powiedział z uśmiechem-może dam ci koszulke.
-Jasne.
Podszedł do szafy.Widziałam że ma najwięcej zielonych bluzek.Wyjął jakąś niebieską
-Masz.-podał mi-zostawie cię samą
I wyszedł.Założyłam koszulkę.Zaczełam się śmiać.Nialla bluzka pasowała jak ulał.Zeszłam na dół.Czułam woń jajecznicy.Weszłam do kuchni.
-Ładnie pachnie
-Dzięki
Odwrócił się i ta sama reakcja co ja.Zaczął się śmiać.
-Kiedyś mi młoda koszulke pożyczysz.
-Dobra tylko do zwrotu
Wziełam telefon z lady.26 NIE ODEBRANYCH POŁĄCZEŃ OD HARRY STYLES.Zadzwoniłam do niego.Nie odbierał.Pewnie był na mnie wkurzony za wczorajszą noc.Ja też bym była na jego miejscu.Spróbowałam ostatni raz
-Hallo
-O hej co chcesz?
-Przepraszam.Byłąm pijana nic teraz nie pamiętam.
-Wiesz co daruj sobie.Przepraszasz mnie za to czego nie oczekuje.
-Przepraszam za wszystko.
-Dobra nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
-Ale moge się z tobą spotkać?
-Narazie daj nam spokój.
Rozłączył się.Byłam załamana.Nie chciało mi się żyć.Ale przeszkadzało mi to że Niall prawdy całej mi nie powiedział.Poszłam do kuchni.
-Gotowe
-Całej prawdy mi nie powiedziałeś
-W jakim sensie
-W takim że Harry ma na mnie focha.Przeprosiłam za te rzeczy o których mi mówiłeś a on że przepraszam za to czego nie powinnam.
-Dobra widział jak się z jakim kolesiem całowałas.
-Z jakiim
-Taki wysoki włosy na Biebra.
-Marcin
-Niall głópia proźba ale pożyczysz mi spodnie?
-Jasne.
Pobiegł na góre.Szok całowałam się z Marcinem.No kiedyś mi się podobał ale teraz jesteśmy kumplami.Na miejscu Harrego też bym tak postąpiła.Do kuchni wszedł Niall.
-Mogą być czerwone?
-Jasne dzięki
Poszłam do pokoju obok.Założyłam spodnie.Troche przy duże ale trudno.Wybiegłam z domu Nialla.Pojechałam do siebie do domu.Nie chciałam wychodzić z pokoju.Siedziałam tam cały dzień i całą noc myśląc czy Harry wybaczy takiej suce jak ja.

kilka dni później


Siedział w pokoju ładny tydzień pijąc tylko wode.Adrian chciał abym z nim porozmawiała ale nie mogłam.Pisałam piosenki aby zapomnieć o tym jak się zabić.Słuchałam piosenek np.Evanescean.Zaczełam się zamykać w sobie.Niechciałam z nikim rozmawiać .Odrzucałam wszelkie połączenia.Pierwszy zawód miłosny.To co czuł Harry było z pewnością straszne.Po 9 dniach zamknięciach dostałam SMS-a od Harrego

*Spotkajmy się w ZOO o 6 p.m.*
Harry Styles


Zaczełam znowu żyć.Może mi wybaczy?.Poszłam się umyć.Wyprostowałam włosy. i wybiegłam na przystanek autobusowy.Byłam podniecona.Trudno było wyrazić to co czułam.Wsiadłam szybko w autobus.Po 15 minutach autobus dojechał.Pobiegłam do Zoo.Czekałam na niego na ławce przez 1 godzine.WYSTAWIŁ MNIE-To sobie myślałam w tej chwili.Nagle usłyszałam jego głos.Wybiegłam na ścieżke.Szok,szok,szok.Harry szedł z jakąś dziewczyną z dzieckiem.Wyglądali jak dobre małżeństwo.Płokać mi się chciało.Nie powiedziałabym mu że z niego jest chuj.Napisałam mu w SMS-sie

Tak dziękuje ci piszesz do mnie SMS-a abyśmy się spotkali a teraz widze cię z blondynką z dzieckiem.Ja cię zdradziłam pod wpływem alkoholu a ty mnie świadomie.Dziękuje ci za to że moje życie nie ma teraz sensu.
Avalon

Widziałam jak wyjmuje telefon ii czyta wiadomość.Nic sobie z tego nie roboł lecz w pewnej chwili spojrzał na mnie.Widział moją zapłakaną twarz.Pobiegłam nie chciałam już żyć.Słyszałam za sobą AVALON,AVALON.Teraz sobie o mnie przypomniał.Biegłam lecz był szybszy i mnie złapał.
-Poczekaj daj mi to wytłumaczyć.
-Póść mnie odwal sie ode mnie.
Uwolniłam się w jego uścisku.Teraz za mną nie biegł.Zrozumiał że nie chce go widzieć.Adrian miał racje BĘDĘ ŻAŁOWAC.Dlaczego go nie posłuchałam.
W oczach miałam łzy.Nic nie widziałam nagle usłyszałam trąbienie samochodu.W ułamku sekundy moje życie się w końcu skończyło.


oczami Harrego


Byłem zły,wręcz wściekły na Avalon.Wiem że była pijana ale to jej nie usprawiedliwia.Kiedy jej powiedziałem że na jakiś czas dała mi spokuj.Poczułem taką sztuczną radość lecz nie wiedziałem co dalej.Przez kilka dni wypełniałem tę pustke spotykając się z Taylor.Po kilku dniach napisałem do niej wiadomość żebyśmy się spotkali w zoo.Nie odpisywała więc do niej zadzwoniłem.Byliśmy umówieni na 6 p.m.Lecz nadal myślałem o Avalon.Powinienem z nią pogadać ale Adrian sam mówił że się nie oddzywa do nikogo.Przyjechałem po Tay pod hotel.Byłem szczęśliwy bo nie myślaqłem o A.M*.Pojechaliśmy do zoo jak się umawialiśmy.Córka Taylor było urocza.Karmiliśmy foki,słonie tygrysy.Tak ok. 19 dostałem SMS-a od Avalon.

Tak dziękuje ci,piszesz do mnie SMS-a abyśmy się spotkali a teraz widze cię z blondynką z dzieckiem.Ja cię zdradziłam pod wpływem alkoholu a ty mnie świadomie.Dziękuje ci za to ,że moje życie nie ma teraz sensu.
Avalon

Rozglądałem się gdzie ona jest widziałem ją na dróżce kilka metrów przede mną.Patrzyłem na jej zapłakanom twarz.SERCE MI PĘKŁO.Kiedy pobiegła a za nią ja.Wiem że Tay zrozumie.Krzyczałem AVALON ale ona nie reagowała.Pobiegłem sprintem do niej.Złapałem ją.
-Poczekaj daj mi to wytłumaczyć.
-Póść mnie odwal sie ode mnie.
Uciekła.Teraz wiedziałem jak bardzo ją skrzywdziłem.Ten SMS prawde mówił "[..]moje życie teraz nie ma sensu''.Tak moje.I usłyszałem krzyki i trąbienie samochodów.Pobiegłem w tamtą strone.Leżała na ulicy Avalon z otwartymi oczami.JEJ PIĘKNE ZIELONE OCZY.Teraz zrozumiałem co zrobiłem.Podeszłem do niej i próbowałem ją reanimować.Powtarzałem sobie TO MOJA WINA.W końcu karetka przyjechała lecz ja nie chciałem jaj opuszczać.Położyłam się koło niej.Płakałem.To był najgorszy dzień w moim życiu.Mósiałem to w końcu powiedzieć.
-Avalon prosze cię nie opószczaj mnie.Przepraszam za wszystko.
Jeden z przechodniów mnie od niej odciągnął.Widziałem jak ją reanimowali.Sądziłem że nie przeżyje.Osóbka która waży ok.40 kg z wanem który jedzie z prędkością prawie 80 kg/h nie ma szans.Teraz musiałem powiedzieć Adiemu że Avalon nie żyje przeze mnie.I nagle funkcjonariusz do mnie powiedział
-Jedzie pan z nią
-Żyje?
-Tak ledwo
Pobiegłem do niej.Usiadłem koło noszy i widziałem jak oddycha.Nadal miała łzy w oczach ja również tylko że szczęscia.W końcu zrozumiałem że po prostu kocham Avalon i to co się stało nic teraz nie znacz.

Rozdział 8

Impreza.Ja nie byłaam do końca przekonana o niej ale Aga jak zawsze NO AVALON NIE BĄDŹ SZTYWNA.W końcu chciałam poczuć że żyje że moge się zabawić ze starymi znajomymi.Stare dobre czasy.Mósiałam trzymać się na baczności aby nie zrobić jakiegoś głupstwa(no wiecie) i aby nie zranić Harrego.
Wsiadłam do samochodu Agaty.
-No i jak z Harrym się układa?
-Dobrze,może znajdziesz jakiegoś fajnego chłopaka na imprezie?
-A jak.
Jechałyśmy jeszcze przez 10 minut do klubu KARMA.Słyszałam o nim że duża tam sławnych osób chodzi zabalować.Weszłyśmy do środka.Troche czułam się nie swojo.Tyle ludzi i głośna muzyka.Do muzyki nic nie miałam.Usiadłyśmy przy barku.
-Coś podać?-powiedział barman wyglądający jak z reklamy playboya
-Tak,dwie tekile
-Jasne.-Spojrzał się na Age jakby chciał ją skrupać
Po chwili wrócił z niebieskimi drinkami.
-Ile płace?
-Dla pięknych pań za darmo
Widziałam po wyrazie miny,że Agata coś do niego czuje.
-Ej podabasz mu się
Nie chciała na mnie spojrzeć.
-Wezme dla ciebie od niego numer telefonu.
-Dzięki kochana jesteś
Poszłam wzdłuż lady aż spotkałam tego barmana.
-Hej ta pięknotka chciała by cię prosić o twój numer.
-Jasne,masz coś do pisania
-Mam
Wyjełam z tormy notes z długopisem.
-518-907-555.Jerome
-Dobra dzięki -Uśmiechnełam się
Wróciłam do Agi.Nie była sama.Znajomi z polski też tam byli.Ucieszyłam się na widok Marcina
-Hej
-O hej -powiedział zaszokowany-Co ty tu robisz?
-Jestem
-Odpowiedź na wszystko.Zatańczysz?
-Jasne
Wziął mnie za rękę i poprowadził na parkiet.Dobrze się bawiłam lecz alkohol uderzył mi do głowy.I jak sądze zasnełam gdzieś.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

środa, 19 grudnia 2012

rozdział 7

przepraszam że od dawna nie pisałam ale miałam szlaban.Ten rozdział został dzisiaj napisany przepraszam za szybki czas akcji/CIASTKOWY MUPET






Obudziłam się następnego ranka była jakaś 7:00.Zauważyłam że leżał przy mnie Harry.Myślałam że to sen ale po kilku chwilach upewniłam się że to jest jawa.Nie mogłam uwierzyć.Zerwałam się jak poparzona  z łóżka.Musiałam po cichu to zrobić aby nie obudzić Harrego.Zeszłam na dół leżały tam moje ubrania.Ubrałam się szybko i wyszłam.Nie wiedziałam co się poprzedniego wieczoru stało.Nic nie pamiętałam.Ciekawość mnie zżerała.Poszłam na przystanek autobusowy.Chciałam sprawdzić która godzina lecz przypomniałam sobie że jest w samochodzie Harrego.Trudno.Siedziałam na ławce.Po kilku minutach(nie podam dokładnie bo nie miałam telefon)przyjechał autobus.Wsiadłam.Na jednej ławce spał starszy pan.Wyglądał na bezdomnego.Wokół siebie nie miał butelek po piwie ani nie było czuć ad nie go alkoholu.Żal mi się go zrobiło wyjęłam z portfela 10 funtów i włożyłam mu do kieszeni.Następnie usiadłam na tyle bo jechałam  do parku i byłoby szybciej.Wiedziałam że Adrian nie chce mnie widzieć i nie potrzebnie go denerwowałam.Nie chciałam robić kolejnej awantury więc nie wróce na jakiś czas do domu.W końcu był był mój przystanek.Wysiadłam i poszłam w stronę parku.Nikogo nie było.Widziałam wielką wieżbe która by mnie zasłoniła swymi liśćmi.Usiadłam pod drzewem i usnęłam.

-Hallo nic ci nie jest?
Otworzyłam oczy.Postać była nie wyraźna.Kiedy przetarłam je stał przede mną ten koleś którego kilka dni temu spotkałam w metrze.
-Nic ci nie jest?-powtórzył
-Nie
Usiadł koło mnie.
-Co ty tu robisz?
-Przysnełam
-Ale dlaczego
-Nie chce o tym mówić-wyznałam-a ty co tu robisz?
-Aaa wracam z imprezy
-spoko-dodałąm-Dobra to ja idę
-Możę się kiedyś spotkamy
-Jasne.
I poszłam.Pojechałam autobusem do domu.Poszłam do drzwi.Bałam się że mnie nie wpóści.Zapukałam do drzwi.Słyszałam jak mówił ŻE ZARAZ OTWORZY.Nagle stanął w drzwiach Adrian.
-Mogę wejść
Nagle się na mnie żucił.
-Wiesz,dzwoniłem do ciebie i do innych ale nikt cię nie widział.
-Z Harrym się spotkałam i u niego  nocowałam.
-To dobrze,wejdź.
Wypóścił mnie z uścisku i pozwolił mi wejść do środka.Rozmawiał co robiłam u niego.Nie mogłam mu powiedzieć że nic nie pamiętam.Potem poszłam do łązienki się umyć.Wkońcu.Czułam jak ciepła woda spływa po moim ciele.odprężyłam.Ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy i położyłam się na łóżku.Spałam jakąś  1 godzinę i poszłam do kuchni.Adrian siedział przed laptopem.
-Co robisz?
-Ale wiem że się wkurzysz?
-Zaskocz mnie
-Sprzedaję dom
-DLACZEGO
-Szczeże dzięki tobie przeztałem tyle imprezować i chce kogoś pożądnego jak ty znaleźć.
-Aha,to gdzie byśmy zamieszkali?
-Znalazłem fajne mieszkanie.
-Ile pokoi
-4 pokoje,1 kuchnia i 2 łazienki
-Spoko
Nie wierzyłam że sprzedaje ten dom.no wiem  że mieszkam tu od niedawna ale ........no dobra nie ma żadnego ale.Podeszłam do lodówki,wyjełam mleko i położyłam na blacie i poszłam w stronę szafki.Znalazłam końcówkę płatków.
-Zrobię zakupy.
-Dobra zostawie ci pieniądze
Zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam koło niego.Wyglądał troche na niedpokojnego.
-Co jest
-Martwie się o ciebie
-Dlaczego?
-Widziałem jak traktujecie się z Hazzom.Uprzedzam cię że to jest ryzykowne
-Ale co
-Ten wasz romans
-Nie ma żadnego romansu
-Widze jak cię traktuje,jakbyście byli parom
-Ale my nie jesteśmy parą.-powiedziałąm -dobra skończmy ten temagt
Przy okazji skończyląm jeść płatki.Wziełam talerz i poszłąm go umyć.Poszłąm do siebie na górę włączyłam kompa i weszłam na swoją pocztę.Nie mal same reklamy i w tym jekiś dziwny mail.Otworzyłąm go.Pisało tam o kastingu do nowego serialu Do dzwonka.Widziałam to w polsce.Pomyślałam że mogę wziąść w tym udział.SOBOTA 8-13.Pisało tam a dziś był Piątek.Napisałam tam że chętnie wezmę udział.Po chwili odpisali mi
*DZIĘKUJEMY ZA ZGŁOSZENIE .SCENARIUSZ I POSTACIE SĄ POŁĄCZONE Z LINKIEM.*
Kliknełąm na ten link.Pokazały mi się  wszystkie informacje o tym serialu.Przeczytałam wszystko.Najbardziej spodobała mi się Candy.Postać nie bardzo pasowała do imienia.Candy była samotniczką,była ubrana mrocznie ale jej zachowanie świadczyło o czymś innym.Kochał się w niej chłopak Ethan.Był lekkim kujonem ale kochał muzykę.Postanowiłam że postaram się o tą rolę.Wydrukowałam i zaczełam czytać.Po 45 minutrach pamiętałąm niemal całą rolę.Zeszłam na dół Adriana już nie było.Napisał kartkę że ma próbę z chłopakami i będzię za 1 godzinę.Założyłam buty i poszłam do sklepu.Najbliżej było TESCO.Wyszłam z domu i poszłam prosto do sklepu.Przed Tesco był wielki tłum.Po chwili zoriętowałam się że tam był Zayn.Nie podeszłam do niego.Szłam prosto przed siebie.W pewnej chwili podbiegł do mnie.
-Hej.-powiedział zdyszany
-Hej,nie powinneś być na próbie?
-Zdąże,Niall chciał żebym ci przekazał abyś do niego zajrzała.
-A co boi się że jeśli przyjdzie to dziewczyna przywali
-Pewnie tak.-zaśmiał się
-przekaż mu żeby zadzwonił na domowy i poproś Harrego aby wpadł do mnie.
-Spoko,czuje się jak Hermes
-Ale historyczne porównanie.BRAWO
-Dzięki i do jutra.
Przytulił się mocno i poszedł.
Weszłam do TESCO.

LISTA ZAKUPÓW

1.PIECZYWOx2
2.SER
3.WĘDLINAx3
4.MASŁO
5.COLAx2
6.PROSZEK DO PRANIA
7.PŁYN DO PŁUKANIA
8.MLEKO
9.POMIDORx4
10.OGÓREK
11.SAŁATA
12.ŚWIECZKIx2

Po zakupach wróciłam do domu.Rozpakowałam zakupy i poszłam posprzątać dom.Poszłam do łazienki głównej i nastawiłam pranie.W rzeczach Adriana znalazłam jakiś numer.Wziełam go.Byłam ciekawa czyj on jest?Pewnie jakiejś kobiety.Wziełam mopa,wiadro itp. i zeszłam na dół.Usłyszałam jak telefon dzwoni.Podeszłam i podniosłam słuchawkę.
-Hallo
-Hej to ja Niall
-Co chcesz Horan
-Spotkajmy się
-Ale po co
-Musimy coś obgadać
-Jutro po 15 będę
-Dobra
-Cześć
I się rozłączyłam.Zastanawiałam się po co chce się ze mną spotkać.Nie powinnam sobie tym zawracać głowy.Wziełam się do roboty.Włączyłam telewizję na program muzyczny.Wyjełam odkurzacz i robiłąm swoje.Zajeło mi to grubo ponad godzinę.Następnie wziełam wiadro nalałam go do niego wodę i płyn.Zaczełam myć podłogę i nagle usłyszałam piosenke ONE THING.    Zaczełam ją śpiewać po minucie usłyszałam trzask.Podbiegłam do głównych drzwi.Adrian leżał na podłodze a Harry pomagał mu wstać.
-Hej nic ci nie jest?
-Hej i nic
Spojrzałam na Harrego.Wyglądał na szczęśliwego i to mnie martwiło.
-Dlaczego tu jest mokro?
-Myłam podłoge
Poszliśmy wszyscy do kuchni.
-Ugotuje coś.-powiedział Adrian
-Dobra
Podeszłam do Harrego.
-Mogę z tobą pogaqdać-Szepnełam
-Ok.
Poszliśmy na taras.Czułam się bardzo dziwnie pytając się co robiliśmy poprzedniego dnia.Usiedliśmy na ławce
-Chciałaś ze mną pogaadać
-Tak,czy coś się pomiędzy nami wydarzyło?
Wyglądał jakby ktoś mu wbił nuż w plecy.
-Ttttyyy nic nie pamiętasz!!!-powiedził załamany
-No właśnie i dlatego chce wiedzieć co się stało.
-Długo by opowiadać
-No to właśnie.Teraz możesz mi powiedzieć.
-Kiedy indziej
-TERAZ!!!!-krzyknełam-Zrozum że chce wiedzieć co się stało
-Dobra.
Podszedł do mnie.Kucnął i mnie pocałował.Zaczełam sobie przypominać.Jak mnie przytulał,całował i pieścił.To było cudowne.Przypomniałam sobie to co do mnie mówił KOCHAM CIĘ I ZAWSZE BĘDĘ.Odsunął się od demnie.Popatrzyłąm się na niego.Był tylko kilka centymetrów od mojej twarzy.Zajrzałam w jego oczy.
-Tylko to.-powiedział swym uwocicielskiem głosem.
Chciałam jeszcze raz go pocałować ale pamiętałam co mi powiedział Adrian.Miałam to teraz w dupie.Pocałowałam go .Zareagował z radością .Czułam jego zadowolenie.Zaczął mnie głaskać po policzkach.Nie odrywaliśmy się od siebie przez kilka minut aż w końcu.
-Hej objad goto.....wy.
W tym momęcie to musiało się stać,musiał nas zobaczeć.
-Przepraszam nie chciałem wam przeszkadzać.
Harry spojrzał na niego jakby pierwszy raz zobaczył człowieka.Odskoczył odemnie ale i tak trzymał mnie za rękę.
-Stary ja.....
-Nie spoko wiem o tym.-przerwał mu-a w ogule objad.
I poszedł do kuchni.Harry na mnie spojrzał i pocałował mnie w czoło.
-Dobra chodźmy bo jeszcze coś sobie zrobi.
Zgodziłam się.Znałam go i wiedziałam,że to lekki szok dla niego.Poszliśmy do kuchni.Adrian siedział na krześle i jadł.My również zaczeliśmy jeść.Zaczeliśmy z Adrianem rozmawiać o tym co zobaczył.Jakoś spokojnie to przyjął ale ja jakoś tego nie kupiłam.Zjedliśmy objad w jakieś napiętej sytuacji.Poszłam do pokoju a Harry został z Adrianem w kuchni.Położyłam się na łóżku i patrzyłam się w sufit.Myślałam.Adrian sądzi że ten NIBY związek mnie zmieni.Sądzę że raczej na lesze by mnie zmienił.Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę.
Do pokoju wszedł Adrian.
-Musimy pogadać.
-Okey
Podszedł do mnie i usiadł na łóżku.
-Wiesz co ja o tym myśle.
Nie odezwałam się.
-Avalon słyszysz mnie
-Tak
-I co
-Nie interesuj się swoimi sprawami
-Dobra ale pamiętaj co mówiłem.
Wstał i wyszedł.Miałam już dosyć tego co ciągle muwił BĘDĘ ŻAŁOWAŁA TEGO CO ZROBIE.Położyłam się na łóżku i myślałam nad tym wszystkim.Nagla usłyszałam że dostaje na maila.Usiadłam przy kompie.Była to wiadomość od Agi.

AVALON CO JEST DLACZEGO NIE ODBIERASZ TELEFONU.DZIŚ NASZA POPRZEDNIA KLASA PRZYLATUJE TU NA WYCIECZKE INTEGRACYJNĄ I POZWOLILI IM IŚĆ NA IMPREZE.IDZIESZ?

Dlaczego nie?Przecież jestem jeszcze wolna więc się zabawie.Odpisałam jej że będę a ona o 21.Dla mnie to wszysko jedno ale mój kumpel Marcin przyjedzie.W szkole się dobrze dogadywaliśmy i mósieliśmy razem siedzieć.Zaczełam się szykować.Umyłam się i zaczełam jakoś układać fryzure.Zajeło mi to z 1,5 godziny.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Założyłam szlafrok i zeszłam na dół.Kiedy otworzyłam drzwi stała tam Agata.
-Hej
-Hej
-Sorry że tak wcześnie ale wiem że to twoja pierwsza taka prawdziwa dyskoteka.

TO JEST STRÓJ NA IMPREZE
-Dobra chodź na górę.
Kiedy weszłyśmy do mojego pokoju.
-Toooo co zakładasz?
-To.
Pokazałam jej moją propozycje.Zareagowała pozytywnie na ten strój.Ubrałam się i wyszłyśmy zaszaleć.

wtorek, 11 grudnia 2012

rozdział 6


Następnego dnia obudziłam się w dobrym humorze.Była jakaś 10 a Aga jeszcze spała.zobaczyłam na telefonie że Harry chciał ze mną porozmawiać ale myślał co ja chce,raczej nie.W pewnej  chwili Agata się obudziłą.
-Dzień dobry
-Hej.
-Jak się spało
-Bardzo wygodnie.
Rozmawiałyśmy o naszych snach.Jej się śnił Louis(nie nowość) a mi się śnił Niall i to zdarzenie.Aga pożyczyła mi ubranie.Poszłam się pierwsza umyć a ona druga.Potem się ubrałyśmy ja w (zestaw 1) a ona(zestaw 2).Zeszłyśmy do kuchni.Tata Agi pił kawę a jego żona robiła śniadanie.
-Dzień dobry państwu
-O witaj Avalon,rozmawialiśmy o tobie.
-Naprawdę
-Tak,i myśleliśmy abyście zrobiły stażu u mnie w firmie.
-Na serio
-Tak i żebyście w jakiejś reklamie.
-To fajnie.
-Później wszystko uzgodnimy
-Dobrze.
Zjadłyśmy śniadanie.Jej mama była taka sympatyczna że chciało mi się płakać.Przypominała mi moją własną matkę i nagle w oczach stanął mi obraz tamtego widoku.OGIEŃ.
Potem poszłyśmy się przejść.Poszłyśmy do metra.Rozglądałam się.
-Kogo wypatrujesz?
-Nie wiem
Przyjechał nasz pociąg.Wsiadłyśmy.Niemal nikogo nie było oprócz jakiegoś chłopaka.Wkońcu dojechałyśmy.Musiałyśmy się rozstać bo jej ojciec zadzwonił i musiała wracać do domu.Smutno mi było bo musiałam się znosić Nialla. Weszłam do domu .Adrian stał przy telefonie i próbował gdzieś zadzwonić.
-Odbieraj Avalon.Proszę,bo cie zabije
-Morderstwo jest karalne.
Spojrzał ma nie z dziwnym wyrazem twarzy.
-Gdzie byłaś cała noc
Chciałam go trochę wkurzyć.
-W burdelu.
-Słucham?!?-powiedział naprawdę wkurzony.-Słuchaj masz 17 lat,jesteś niepełnoletnia.I co pieprzyłaś się z jakim kolesiem pewnie
-Nie twój interes.
-Mój interes.Jesteś moją młodszą siostrą i jestem za ciebie  odpowiedzialny.
Nic nie odpowiedziałam.Poszłam do swojego pokoju.Nie potrzebnie go wkurzałam.Położyłam się na łóżku i myślałam.W między czasie przysnęłam.Obudziłam się po 1 godzinie.Chciałam wyjść pogadać z Niallem. Nie mogłam otworzyć drzwi.Zaczęłam krzyczeć żeby mnie wypuścił.Powiedział że jeśli mnie wypuści to pewnie znowu pójdę do BURDELU.Nie mógł mi zabronić wyjść.Miałam pomysł.Spojrzałam przez okno.Było 3 metry w dół.RAZ SIĘ ŻYJE.Założyłam jakieś buty.Stanęłam na framudze okna.Popatrzyłam w dół.Nagle zrobiło mi się słabo.Skoczyłam .Upadłam jak kot na cztery łapy.Pobiegłam kawałek dalej aby się nie zorientował że mnie nie ma.Poszłam do parku .Znowu telefon zadzwonił.Był to Harry.Musiałam z nim otwarcie porozmawiać.
-Hej
-Hej co się wczoraj stało.
-Długa historia.-wyznałam.-możemy się sptkać
-Jasne.Gdzie.
-Przyjdź do parku będę pod tym drzewem.
-Jasne.
Rozłączył się.Usiadłam pod drzewem.Głowę schowałam pomiędzy kolana.Siedziałam tak 30 minut.Ktoś się dosiadł.Podniosłam głowę i zobaczyłam Harrego.Pogłaskał mnie po policzku.Udsunełam się.
-Nic ci nie jest.
-Nie i przykro mi.
-Ale za  co.
-Proszę cię nie skreślaj mnie za to co się stało.
-Dobrze.
Przełknęłam ślinę.
-Całowałam się z Niallem.
Nie ruszał się przez chwilę.Widziałam w jego oczach szok i ból.Siedział tak przez chwile.Ruszył się i popatrzył się na mnie.
-Dlaczego?
-Przed wczoraj,kiedy wróciłam Niall gadał z Adrianem.Lecz kiedy poszedł Niall był jakiś smutny.Poszłam z nim pogadać.Powiedziałam mu że może mi ufać i wtedy mnie pocałował.
Widziałam że jest w szoku.Zaczęły łzy spływać mi po policzku.Spojrzał na mnie.Bałam się co powie.
-Nie jestem zły na ciebie tylko na Nialla.
-Zrozum ja nie chciałam
-Wiem,i naprawdę lubię cię.
-Ja ciebie również.
-Może pojedziemy do ciebie.
-Nie jest to najlepszy pomysł. Pokłóciłam się z bratem.
-A o co.
-Okłamałam go że noc spędziłam w domu publicznym.
-Ale to nie prawda.
-Nie spałam u znajomej.
-To dobrze to może pojedziemy do mnie.
-Dobrze.
Wstał i podał mi rękę.Poszliśmy na skraj parku.
-Poczekaj,zaraz pod jadę samochodem.
-Jasne.
Czekałam a w między czasie zadzwonił Zayn. Nie wiedziałam  co on ode mnie chce ale jak widać było to ważne.
-Halo
-Avalon,słyszałem co zrobiłaś Niallowi
-Masz zamiar głosić mi kazania.
-Nie ale to było niezłe jesteś jeszcze dziewczynką
-Jestem tylko o dwa lata młodsza od ciebie.-wtrąciłam
-Dobra,chodzi mi o to że jesteś naprawdę świetna.Niemal mu nos złamałaś
-Zasłużył.
-A co zrobił
-Zapytaj się go.
Widziałam jak Harry już podjeżdża
-Musze kończyć do jutra.
-Spoko.
Rozłączyłam się.Widziałam jak Hazza czekał i się niecierpliwił. Weszłam do samochodu.Usiadłam koło Harrego.
-Z kim gadałaś?
-Z Zaynem
-A co chciał
-W sumie nic
-Dobra.
Pojechaliśmy kawałek dalej zauważyłam że jesteśmy na rezerwie.
-Harry wiesz że to już końcówka paliwa.
-OMG dzięki.Zadko się patrze czy jest pełny czy pusty.-oznajmił-Nie zdenerwujesz się jak podjedziemy na stacje paliwową.
-Nie.
Uśmiechnął się a ja znowu się czułam jak w niebie.Podjechaliśmy na stacje.
-Pójdę zatankować,chcesz coś ze sklepu
-Nie
-A jednak
-Nie dzięki.
Siedziałam w samochodzie a Styles już wysiadł. Wyjęłam telefon i wysłałam Niallowi SMS-a.*Harry wie*On musiał wiedzieć że Harremu powiedziałam.Odpisał*Jaka reakcja*.Niech zgadnie.Napisałam mu*JEST NA CIEBIE WKURZONY,A JA CIĘ ZABIJE*.Przez kilka minut nie odpisywał.Może i dobrze.Może da nam spokój ale nie znowu odpisał*BĘDĘ NA CIEBIE CZEKAĆ*Miałam już go dosyć.Wyłączyłam telefon żeby się już nie denerwować.Nagle wsiadł Harry.
-Nic sie nie stało?
-Nie a co miało sie stać.
-Nie wiem na przykład kosmici cię zabrali.
-Hahahaha myślisz że by mnie chcieli?
-Nie wiem ale ja tam bym cię wziął
Zarumieniłam się.Był uroczy.Nie wiem co mi się w nim podobało.Wygląd nie był za bardzo w moim typie ale jego zachowanie i charyzma mnie uwiodły.
Byliśmy już pod domem.Dziwnie się czułam jakbym miała w brzuchu motyle.Ze stresu ale jakiego.Wysiadłam i zaczął lać deszcz.Pobiegliśmy do środka.
-Ale mokro,
-A jak sądzisz dlaczego
Zaśmialiśmy się.
-Poczekaj przyniosę koc.
Rozebrałam się i poszłam do salonu.Byłam cała mokra.Od stóp do głów. Patrzyłam przez okno.Przypominały mi się święta u babci.No wtedy akurat deszcz padał a nie śnieg.Nagle Harry przykrył mnie kocem i mnie objoł
-Na co tak patrzysz?
-Na nic.
-I co cieplej ci
-O wiele.
-Wiesz co w tobie lubie.
-Nie
-To że nie boisz się być sobą i że jesteś taka nie samowita.
-A mi w tobie się niemal wszystko podoba.
Odwróciłam się w jego stronę
-Że jesteś romantyczny,przystojny i za to że jesteś troskliwy.
Popatrzył się na mnie jak nikt inny.Zbliżył się do mnie.W końcu mnie pocałował.Czułam się jak w bajce.W trakcie położyliśmy się na kanapie.Kiedy skończyliśmy Harry patrzył w moje oczy.Widziałam w jego że coś do mnie czuje.Pocałowałam go przelotnie w usta.
-Kocham cię.-wyznajmił-i zawsze będę
Nie wierzyłam w to co powiedział.Pierwszy raz tak się czułam jakby całe szczęście było w  Harrym.
-Ja ciebie również.
Poczułam jego usta na szyi.Potem zniżał się niżej.Niestety nie byłam na to przygotowana więc się odsunęłam.Widziałam jego wyraz twarzy.Był zmieszany.Widziałam że był spełniony ale i smutny.
-Nie jestem gotowa.
-Wiem.
I znowu zaczął mnie całować.Musiałam się poddać.Nie robiliśmy tego tylko się całowaliśmy i pieściliśmy. Skończyliśmy po godzinie.Byliśmy już bez ubrań.Wstałam i wzięłam swoje ubrania.
-Gdzie idziesz?
-Idę się ubrać.
-Poczekaj dam ci jakąś bluzkę..
Posłuchałam się go.Usiadłam na kanapie i okryłam się kocem.Poczekałam.Po chwili Harry zszedł na dół.Miał na sobie już koszulkę.Podszedł do mnie i usiadł.
-Nie zmaznij.
Założyłam koszulkę.Trochę była przy duża ale to nic.
-Może zrobię coś do jedzenia.
-OK.
-Widzę że jesteś zmęczona.
-To nic.
-Może się prześpisz.
Patrzył się na mnie z ulitowaniem.Zgodziłam się.Zaprowadził mnie do pokoju.Był wielki.Łóżko wyglądało jak na małżeńskie.Położyłam się na łóżku i lekko przysnęłam.Wszystko słyszałam ale oczy były już zmęczone.Wszedł nagle Harry.Położył się przy mnie,przykrył nas kocem i powiedział
-Kocham cię i zawsze będę.
To było ostatnie słowa które zapamiętałam.

czwartek, 6 grudnia 2012

I co podoba się nowy wygląd bloga?

Rozdział 5


 Następnego dnia obudziłam się w nędznym stanie.Miałam oczy podpuchnięte i głowa mnie zaczęła boleć.Przypomniał mi się wczorajszy wieczór z Niallem.Znowu się rozpłakałam.Nie mogłam przestać nagle ktoś zapukał do drzwi
-Avalon,to ja Louis otwórz?
Poszłam do drzwi i otworzyłam mu.
-Co jest słyszałem płacz.
-Nie nic takiego,co ty tu robisz?
-Adriana podwiozłem.
-Aha.
-To powiesz co się stało
-Wejdź.
Wpuściłam go do pokoju.Usiadłam na łóżku. a on Dosiadł się do mnie.
-O co chodzi
 Znowu się Rozpłakałam się i schowałam twarz w ręce .Louis wziął mnie przytulił.
-O co chodź
-Ale nikomu nie powiesz?
-Buzia na kłódkę
-Niall mnie pocałował
-WTF!?!Dlaczego
-Nie wiem był jakiś zgaszony,poszłam do niego i zapytałam się go co jest.Nie chciał mi powiedzieć ale go zmusiłam i on mnie pocałował.-powiedziałam szybko na jednym oddechu.
-Zwolnij mówisz że był przygnęmbiny i ty zaczęłaś z nim rozmawiać i on cię pocałował
Kiwnęłam głową
-Nie mogę uwierzyć.-przyznał-Spokojnie nie płacz,porozmawiam z nim.
-Dddobrze.
-Dobra,zadzwonię do ciebie później.Pa.
Pomachałam mu na do widzenia.Znalazłam w szafie czerwoną bejsbolówke,szary T-shirt i dzinsy(strój 3).Poszłam się umyć .Potem się ubrałam i poszłam do kuchni.Złe wspomnienia powróciły próbowałam nie płakać.Zjadłam płatki i poszłam się przejść.Szłam przed siebie.Nie wiedziałam gdzie idę.Nagle telefon zadzwonił był to Niall. Nie miałam zamiaru odbierać.Dzwonił z 10 razy ale nie chciałam z nim rozmawiać.Znalazłam się w upadłej dzielnicy.Słyszałam że ktoś mówi po polsku.Było to za pałacem Karola.Szłam i widziałam jakiś budynek. Pisało tam POLSKA SZKOŁA.Ucieszyłam się że są tu dzieci które się uczą ojczystego języka.Popatrzyłam przez okno i widziałam tam jak  się uczą.Poczekałam aż dzieci wyjdą z lekcji.Stałam tak przez 10 minut i w tedy uczniowie wybiegli.Weszłam do środka.Przy tablicy stała nauczycielka.
-Dzień dobry.
-O witam coś się stało.
-Mam pytania uczy pani studentów.
-Nie mam tu tylko dzieci do 15 lat.
-Aha dziękuje.
-Ale ty mówisz po polsku.
-Tak niedawno przyjechałam do UK z Polski.
-No możesz przychodzić po lekcjach bym ci pomogła.
-Na prewdę,dziękuje.
-Nie ma za co.-powiedziała-Ale gdzie skończyłaś ostatnie zajęcia.
-Na poemacie Ks.Twardowskiego.
-Aha dobrze to przyjdź w sobotę o 7:00
-Dobrze,dziękuje.
-Nia ma za co.
Byłam jej wdzięczna za to że będzie mogła mi pomóc się dalej rozwijać.Wyszłam ze szkoły i poszłam do domu.Myślałam nad tym jak mam powiedzieć Harremu że całowałam się z Niallem. Kiedy zaszłam do domu widziałam Louisa,Adriana i Nialla. Strasznie się bałam.Weszłam do środka.Rozmawiali o mnie że jak  Niall mógł to zrobić.Weszłam do salonu.
-Hej
-O hej dobrze że jesteś.
-To prawda co mi rano mówiłaś
-No tak a co się stało-zapytałam z ciekawości
-Niall mówi że nie było takiej akcji
-Słucham.
Nie wierzyłam własnym uszą on się wypierał że się ze mną całował.Nie odpuszcze mu tego
-Niall dlaczego ty kłamiesz.
-Ale ja nie kłamie ty sobie wymyśliłaś że się całowaliśmy.Może jestem twoją skrytą fantazją.
-Nie za żadne skarby świata bym cię nie pocałowała z własnej woli.Ty moją fantazją chyba koszmarem.
-Nie całowałem cię.
Nie mogłam słuchać tych bzdur.W dzieciństwie uczyłam się boksu i pomyślałam że w końcu się przyda.Walnęłam go prosto w nos.Widziałam jak zareagował na cios.
-To za to że kłamiesz.
Wzięłam płaszcz i wyszłam.Nie chciałam wracać do domu.Miałam dwa wyjścia.Pierwsze to żeby spać w opuszczonym budynku.Drugie to aby zadzwonić do Agaty.No raczej to 2.Wziełam telefon,wybrałam jej numer i zadzwoniłam.
-Halo Aga.
-No co jest Avalon.
-Wiem że to w nie porę ale mogę nocować u ciebie.
-Jasne.Pojedź metrem na plac Rogatty i tam na mnie czekaj.
-Ok. dzięki.
Rozłączyłam się.Poszłam według jej wskazówek.Weszłam do metra.Nikogo nie było ani żywej duszy.Trochę się bałam ale nie miałam czego.W końcu przyjechał mój pociąg.Wsiadłam i jechałam.Tak tylko Agata nie wspomniała mi że to jest na końcu trasy. Musiałam jechać 14 przystanków.Spojrzałam na telefon.11 NIEODEBRANYCH POŁĄCZEŃ.7 było od Louisa,3 od Adriana i 1 od Harrego. Nie miałam ochoty z żadnym z nich rozmawiać więc wyłączyłam głos.Nagle podejrzani kolesie wsiedli.Próbowałam się na nich nie patrzeć ale oni do mnie podeszli i zaczęli gadać.
-Ej niunia co tak sama tu jesteś?
Typowy tekst z kreskówek
-Jadę.
-Konkretna dziewczyna.-powiedział jego kumpel.-gdzie jedziesz?
-Przed siebie.
-Dokładnie
-Do końca.
-Aha.może masz ochotę na zabawę.
Położył mi ręce na udzie.
-Jeśli nie weźmiesz tej ręki z mojego uda to ci nogi z dupy powyrywam.-powiedziałam to po polsku
-Co.
-Łapy precz.
-Oj nie  bądź taka.Widzę że chcesz się zabawić.
-Nie nie mam ochoty.
-Zostawcie ją.
Powiedział jakiś koleś.Wyglądał jak Dominik z SALI SAMOBÓJCÓW
-Dobra nie denerwuj się Felix
Felix jest takie imię?Tamci poszli do innego przedziału a ten  koleś został
-Sorry za nich.
-Nic nie szkodzi.
-Jesteś polką
-Skąd wiesz?
-Jak im mówiłaś że mu nogi z dupy powyrywasz.
-Noś a ty też jesteś polakiem
-W połowie,ojciec jest z Polski.
-Aha.-Uśmiechnęłam się.-Chodzisz do POLSKIEJ SZKOŁY
-Nie skończyłem z tym kiedy miałem 15 lat
-Aha spoko.
Wysiadam.Dzięki za pomoc
-Nie dziękuj
Zarumieniłam się.Wysiadłam i czekałam na Agate.Po kilku minutach przyszła.
-Co się stało
-Pokłóciłam się z bratem
-A o co
-Długa historia
-Dobra chodźmy
Poszłyśmy kawałek dalej i dziwnie się na mnie patrzyła
-Ej co ja widze,rumienisz się
-Wcale nie
-Ale widzę
-No dobra w metrze był taki uroczy koleś
-O jak wygląda
-Tak jak Dominik z sali samobójców
- ni w moim typie
Tak rozmawiałyśmy do jej domu.Nie wierzyłam w to co widzę ogromna willa.A w niej mieszkała rodzina Agi.No miała 4 rodzeństwa,2 rodziców i babcie ale miała jakieś zajęcie.Weszłyśmy do środka jej taty nie było ale jej mama stała w kuchni.
-O witaj Avalon
-Dobry wieczór pani
-Zrobiłam wam kolacje chłopaki już zjedli
-Dobrze mamo.
Zazdrościłam jej wszystkiego a najbardziej rodziny.Chciałam mieć młodsze rodzeństwo.I bym miała gdyby nie pożar.
-Avalon porzycze ci jakieś ciuchy
-Dzięki
Poszłyśmy do jej pokoju. Wyglądał jak jej stary w Warszawie. Wyjęła z szafy luźną koszulkę i spodnie i podała mi je.
-Dobra przebierzmy się.
Przebrałyśmy się ja (strój 1) a ona w(strój 2) i zeszłyśmy na dół.Jej mama nakładała na talerz kanapki.Usiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy rozmawiać.
-To teraz możesz mi powiedzieć
-Ale wiem że mnie zabijesz
-Zobaczymy.
-Więc mój brat pracuje dla 1D i wczoraj mnie Niall pocałował wbrew mojej woli.I przy moim bracie i Louisie kłamał.
Agata siedziała bez ruchu przez chwile.
-To ty znasz 1D i teraz ich bardzo dobrze znasz
-Nie tak dobrze.
-Nie wierze.Zabije cię.-powiedziała bez żadnych uczuć-i mnie nie przedstawiłaś Louisowi.
-Tak wyszło.
-Ale mnie przedstawisz.
-Jasne.
-To fajnie.
Zjadłyśmy kolacje i poszłyśmy do pokoju .Rozmawiałyśmy jeszcze przez kilka minut.Przed pójściem spać zadzwonił telefon.
-Mogę odebrać?
-Ktoś ci zabrania.
Wyszłam na korytarz.Zobaczyłam kto dzwoni był to Harry.
-Hallo
-Avalon gdzie jesteś wszyscy cię szukają.
-Trudno.


I się rozłączyłam.Wiem że to było chamskie ale co miałam zrobić.Położyłam się na ziemi i poszłam spać.

strój 2
strój 3
strój 1

środa, 5 grudnia 2012

Rozdział 4.


 W środku było cudownie.Czułam się trochę jak w zamku królewskim.Wystrój nie pasował do jego wyglądu i zachowania ale i tak mi się podobało.
-I co?
-Brak słów.-wyznałam
Uśmiechnął się.Zdjęłam buty i poszłam za Harrym.Salon był ogromny i cudowny.Stanęłam w miejscu i patrzyłam na obraz. Przectawiał on drzewo życia.Wiedziałam to bo miałam taką ilustracje w podręczniku.Poczułam jak ktoś się o mnie opiera.
-Nic ci nie jest?
-Nie po prostu mnie ten obraz zaciekawił.
-Drzewo życia.-powiedzieliśmy razem
Zaśmiałam się.Patrzył na mnie tak uroczo że zrobiło mi się słabo.Poszliśmy do kuchni.Harry wyjął coś z lodówki i zaczął gotować.Podeszłam do niego.
-Mam dziwne pytanie.
-Możesz pytać.-powiedział z uśmiechem
-Czy to prawda że ci się podobają starsze kobiety?-powiedziałam zawstydzona
-To zależy.
-Od czego?-przerwałam mu.
-Od tego czy jest w moim typie.
-Aha.
Odwrócił się.Zaczął mi mówić że skończył z tym i pocałował mnie w czoło.Pomogłam mu gotować.To było chyba jakieś azjatyckie jedzenie.
-Chcesz spróbować?
-Jasne
Włożył mi do buzi łyżkę,zasmakowało mi.
-Pyszne.
-Dzięki.
Wziął szmatkę i wytarł mi usta.Czułam jak mi serce zaczęło bić mocniej. Usiedliśmy przy stoliku.Mówiliśmy o sobie wszystko.Nasze fobie,ulubione jedzenie itd.Trochę mnie rozśmieszył mówiąc o tym czego się boi.CHOMIKÓW.Z jedliśmy.Harry mnie odwiózł do domu.
 Kiedy weszłam Adrian gadał z Niallem w salonie
-Hej
-O co tak wcześnie?
-Jest po 9.
-A noś.
Popatrzyłam na Nialla. Był jakiś zgaszony.
-Leprikonie coś się stało?
-Nie nic.
-Dobra ja idę się wykąpać
-Dzięki za info
Adrian sobie poszedł a ja się martwiłam co jest Niallowi. Poszedł do kuchni.Nie wiedziałam o co mu chodzi więc poszłam za nim
-Niall co się stało?
Nie odpowiedział.Usiadłam koło niego.
-Niall?
-Nie wiem co mam myśleć.-wyznał kładąc głowę pomiędzy rękoma.
-Ale nie wiem o co ci chodzi
-Po prostu....
-Możesz mi wszystko powiedzieć.
-Nie!!!-krzyknął
-Zaufaj mi.-podnosząc jego głowę
-Nie umiem tego powiedzieć ale mogę pokazać
Niall zbliżył się do moich ust i zaczął mnie całować.Z początku protestowałam ale uległam.Nie wiem jak długo to robiliśmy ale skończyło się na kanapie.Kiedy Niall się odsunął zaczęłam trzeźwo myśleć .Przypomniał mi się Harry.
-Nie wierze że to zrobiłam
-Uspokój się
-Nie mogę
I poszłam na górę do swojego pokoju.Nie wierzyłam to co zrobiłam to Harry mi się podobał a Niall to przypominał mi dobrego kumpla.Usłyszałam na korytarzu Adriana
-Niall to idziemy na imprezę
-Jasne.
Miał jeszcze tupet aby iść na imprezę.No nikt mu nie zabroni.Położyłam się na łóżku i zaczełam płakać.Nagle przyszedł mi SMS.Zobaczyłam.Napisał do mnie Harry.*TĘSKNIE*.Rozpłakałam się jeszcze bardziej.Zasnełam.

wtorek, 4 grudnia 2012

Rozdział 3


  Następnego dnia było zimno,Harry chyba czuł jak się trzesłam więc otulił mnie mocniej.Usłyszałam jak ktoś schodzi na dół.To był chyba Niall i Liam
-WOW jak oni słodko wyglądają.-powiedział Liam
-No.-odpowiedział Niall z lekką zazdrością
-Ciekawe jak spędzili tę noc?
-Wole o tym nie myśleć.
-A co zazdrosny?
-Nie,po prostu boje się o Harrego
-Jest dorosły.Nie jesteś jego matką.
-Dobra Liam cicho bądź  bo ich obódzimy.
I poszli na górę.-Dziwna była reakcja Nialla.-zauważyłam
-Niall chyba jest zazdrosny?-zaśmiał się.
-Jak widać.
-Trzęsłaś się strasznie w nocy myślałem że masz drgawki.
-Przepraszam.-powiedziałam cicho
-Nie masz za co.-Szepnął mi do ucha
-O co jemu chodzilo że się boi o ciebie?-zapytałam
-Jesteśmy jak rodzina i każdy się martwi o każdego.
-Fajnie.-powiedziałam to z lekkim smutkiem
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakieś 30 minut o filmie.Harry chyba doceni polskie kino.Spodobało mu się SALA SAMOBÓJCÓW.Zapytał się czy jest więcej takich.Zaproponował żebyśmy obejżeli całą gromadą jakiś film.Zgodziłam się a następnie poszliśmy jeszcze spać.Spaliśmy tak przez 1,5 godziny.Obódziłam się pierwsza.Przykryłam Harrego kocem i poszłam do kuchni.Imprezowiecze jeszcze spali w salonie.Chłopaki się na mnie dziwnie patrzyli jakbym coś złego zrobiła.
-Co jest?
-Jak ci mineła noc z Harrym.-powiedział Zayn
-Oglądaliśmy film
-Echymmm.-Wtrącił
-No oglądaliśmy SALE SAMOBÓJCÓW
-Tak wmawiaj nam kit.
-Ale to prawda.
-I spałaś z nim na jednej kanapie.
-Bo Niall spał na moim łóżku.
Wszyscy się na niego spojrzeli.
-No co Zayn mnie nie upił.
-Dobra ja wychodze się przejść
-Dobra pa
Poszłam najpierw się umyć usłyszałam że ktoś puka.
-Zajęte!!!
Nie przestawał i nagle wszedł ten ktoś.Wychyliłam się w zasłony to był Liam
-Sorry nie wiedziałem że jest zajęte.
-Spoko ale możesz wyjść!!!
I wyszedł.Zdziwiłam się że nie słyszał jak krzyczę że jest zajęte.Umyłam się i poszłam do pokoju.Założyłam spodnie w kratę,bluzkę z kotem,czarne buty na obcasie i beret.(zestaw 2).Zadzwoniłam  do Agaty i się umówiłam z nią u fryzjera.Poszłam do salonu
U DANIELL i zobaczyłam  moją kumpele.
-Hej co tam u ciebie?
-Spoko a u ciebie?
-A w porządku.Może pójdziemy do fryzjera???
-Nie mam pieniędzy
-Nic nie szkodzi zapłacę za ciebie.
-Dzięki
Weszłyśmy do środka.Aga poprosiła Daniell(to była jej znajoma)żeby nas zaskoczyła z fryzurami.Pierwsza była Agata ja usiadłam w poczekalni i patrzyłam na moją kumpele.Ona zawsze była piękna i zgrabna .Daniell rozmawiała z nią o jej włosach jakie ma piękne i mocne.Byłam zazdrosna .Ja miałam długie włosy,ale tak ładnie nie wyglądały.Kiedy skończyła odcinać włosy Agaty wyglądała jak miss świata 2008.
-Hej Avalon twoja kolej.-powiedziała Daniell.
Usiadłam na fotelu,fryzjerka mnie okryła ręcznikiem i umyła mi włosy.Szampon znajomo pachniał.Po umyciu Daniell zabrała się do roboty.
-Ale masz długie włosy,kiedy byłaś ostatnio u fryzjera.
-Ona od zawsze ma takie długie włosy od podstawówki.-wtrąciła Agata
-Mama mi ostatnio podcinała  pół roku temu.
Daniell wzięła nożyce i zaczęła mi obcinać włosy.Czułam jak moje bursztynowe włosy lądują na podłodze.Potem czułam jak mnie ciągnie za włosy.
-Ale ty masz piękne włosy,farbowałaś?
-Nie,one są naturalne.
-Rzadko widzę osoby które mają taką barwe włosów.
-Dzięki.
-Mój znajomy kupuje włosy na peruki i z pewnością mu się spodobają I możesz zarobić
-Naprawdę
-Jeśli chcesz możesz je sprzedać.
-A ile by kosztowały
-Liczę na około 1000 funtów
-Co???
Zaniemówiłam z wrażenia od zawsze myślałam że moje włosy są brzydkie ale się myliłam jeśli Danielle sądzi że one są tak niesamowite to powinnam jej zaufać.
-Wiesz co,zabiorę włosy i zadzwonię do Agaty żeby ci dała pieniądze,dobra.
-Jasne.
Daniell zaczęła się bawić moimi włosami plotła z nich warkocze i je podkręcała.Kiedy skończyła nie mogłam uwierzyć że to ja.Miałam włosy o połowę krótsze.
-I co ?
-Pięknie jesteś niesamowita.
-Wiem.
Nagle Aga podeszła do nas
-Ile płace?
-Nic to prezent
-Fajnie to się zdzwonimy
-Jasne
-Całuski
-Pa
Wyszłyśmy od fryzjera.Potem poszłyśmy do galerii.Zajrzałyśmy do wielu sklepów i odgroma pokupowałyśmy.Następnie poszłyśmy do KFC i zamówiłyśmy skrzydełka i tortille.
-Hej potem idziemy pod dom Louisa
-Wiesz co raczej nie ma go w domu tylko w studiu.
-A skąd wiesz?
-Zgaduje
Nie mogłam jej powiedzieć że chłopaki są u mnie w domu.Bałam się jaj reakcji.Gdy zjadłyśmy rozdzieliłyśmy się i każda z nas poszła do siebie.Nagle dostałam SMS-a od Harrego
*AVALON SPOTKAJMY SIĘ W PARKU.HARRY*Skąd on ma mój numer?Odpisałam mu że będę za 5 minut.Dotarłam do parku i usiadłam pod drzewem .Czekałam na niego 10 minut trochę się  znudziła.W pewnej chwili ktoś zakrył mi oczy i powiedział
-Zgadnij kto to?
-Harry?
-Nie
-Nie jak to nie jest Harry.pomyślałam
Odkrył mi oczy i go ujrzałam.Bałam się ale obawy zniknęły to był Harry
-Hej.
-O hej
-Jak tam u ciebie
-Dobrze a u ciebie
-Zajeb..... ,o masz nową fryzurę!!
-No koleżanka mi obcięła.
Usiadł przy mnie.Poczułam trochę nieswojo .
-Wyglądasz w niej jak modelka.-szepnął mi do ucha.
I znowu mnie oczarował.Czułam się przy nim dobrze i bezpiecznie.
-Może pojedziemy do mnie?
-Jasne
Wyciągnął rękę i pomógł mi wstać.Rozmawialiśmy jak nam minął dzień,jak chłopaki wypytywali go jak spędził ze mną noc.Dotarliśmy do auta.Miał piękną białą porshe. Zauważyłam kątem oka że ktoś robi nam zdjęcia.Weszłam do samochodu a potem pojechaliśmy.
-Zauważyłeś że robiono nam zdjęcia.
-Nie,a robiono?
-No
-Trudno,wiesz co jadę z Niallem w wakacje do Grecji
-O fajnie.
-I chce żebyś z nami pojechała.
-Ale znamy się od wczoraj.
-No wiem ale....
-Nie wiem czy będę.....
-Proszę.-przerwał mi
-Pogadaj z moim bratem
-Zgodzi się.-szepnął mi znowu do ucha
Jechaliśmy jeszcze przez 15 minut i widziałam jego wille.Była ogromna i piękna.Trochę czułam się jak w ZMIERZCHU.Zatrzymaliśmy się przed domem wysiedliśmy.
-I co podoba ci się?
zestaw 2
-Piękne.-nadłużywałam tego słowa ale wszystko co widzę jest piękne.
Poszłam z nim do drzwi.Otworzył je przede mną jak dżeltelmen.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Rozdział 2


  Poszłam na górę .Musiałam coś sprawdzić na Twiterze. Weszłam na profil Harrego(z ciekawości)i zobaczyłam że coś napisał.,,Jestem na imprezie u kumpla,Viva la Adrian,,.I dlatego jest tyle osób.Widziałam Harrego jak pali na tarasie.Wyglądał tak uroczo.Zeszłam na dół,zauważyłam że większość imprezowiczów była już porządnie wprawiona po za mną,Harrym i Niallem.
Poszłam do niego na taras.
-Hej.
-O hej,co jest?
-Nic po prostu już większość osób jest nieźle pijana.
-To jest urok imprez twojego brata.
-No,zawsze taki był-zwierzyłam się-Czym się zajmuje?
-Gra u nas na keybordzie.
-Naprawdę nigdy nie mówił że gra na czymś
-Może miał powód.-powiedział uśmiechając się
-Może.
-Grasz na jakimś instrumeńcie?-zapytał znienacka
-Tak na kilku.
-A na jakich?
-Gitara,perkusja,trąbka,fortepian,saksofon,flet i suzafon
-WOW!!!.
-Dzięki.
-Może chodźmy do środka.
Poszliśmy do sali kinowej.Dobrze że nikogo nie było.Usiedliśmy na kanape i włączyliśmy telewizor.Zaczęliśmy rozmawiać.
-Będziesz studiować?
-Tak.
-A na jakim wydziale?
-Chce byś adwokatem ale nie jestem pewna, a ty?
-Ja nie wiem,nie zastanawiałem się jeszcze.
-A jeśli One Direction się rozpadnie to czym będziesz się zajmował?
-Nie wiem może kariera solowa nie wiem.
-Ciekawe.
-Z tobą mogę o wszystkim pogadać
Uśmiechnęłam się i chyba zarumieniłam.W końcu ktoś mnie rozumie.I nagle zadzwonił mi telefon.To był nie znany numer.Odebrałam
-Hallo???
-Avolon?
-Tak a kto mówi?
-To ja Agata.
-O hej co jest
-Jestem w Londynie,mieszkam tu.
-Nie wierze jak to
Harry przybliżył się .
-No bo tata dostał tu prace jest szefem w agencji modelek i może nam załatwi staż.
-Ale załatwić,NAM?
-No on wie że mieszkasz tu.
-Aha i będziemy mogli iść pod dom Louis
Wstałam i poszłam kawałek od niego
-Mi trochę ta obsesja minęła.
-A mi nie i mam zamiar zostać nową panią Tomlinson.
-Fajnie pomarzyć.
Nagle ktoś się o mnie oparł,to był Harry.
-Dobra kończe,ktoś czeka na mnie.Do jutra.
-Pa.
Odwróciłam się Harry stał i się zastanawiał.
-Co jest?
-Nie wiedziałem że jesteś naszą fanką.
-Nie jestem.-powiedziałam zdenerwowana.
-Ja tobie nie wieże.
-To masz problem.-krzyknęłam
Przytulił się do mnie.Byłam trochę zła na niego ale potem mi minęła złość i go objęłam.Poszliśmy na kanapę i zaczęliśmy oglądać jakiś serial.
-Mogłaś powiedzieć bratu że jesteś naszą fanką.
-On wiedział.
-A jaką piosenkę lubisz?
-More then this.
-Ja też ją lubię-Wyznał swym pięknym głosem-Może coś obejrzymy?
-A co?
-Wybieraj.
-Poczekaj mam w walizce pendrajfa
-Szybko wracaj
Poszłam po schodach i jak widać wszyscy spali.Weszłam do swojego pokoju a na moim łóżku spał Niall.-Niall co ty tu robisz?pomyślałam-znalazłam pendrajfa i zaszłam do Harrego.
-Mam .
-Dobra to co masz na nim nagrane
-titanic,sala samobójców,dziewczyna z tatuażem
-Sala Samobójców?nie oglądałamł
-To obejrzyjmy.
Włożyłam do DVD i zaczęliśmy oglądać .Zaciekawił go ten film a ja w połowie zasnęłam.Kiedy się ocknęłam miałam głowę na jego torsie a on mnie głaskał.Poczułam jak się posuwa tak żeby mógł nas przykryć kocem.Było ciepło .Harry mnie otulił i coś mówił,ale nie słyszałam .I tak zasnęłam u jego boku.

niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 1-One Direction


Byłam w połowie drogi do Londynu i zastanawiałam się co dalej będzie.Znałam swojego brata i
wiem że nie jest za bardzo odpowiedzialny i opiekuńczy ale mam nadzieje że się zmieni.Mówił
mi zawsze jak przylatywał że pracuje dla kogoś sławnego i że lubię go.-Dla Paula Wesleya
raczej nie pracuje-żartowałam sobie.Nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo?
-Hej młoda,gdzie jesteś?
-Widzę już Twierdze Tower
-aha ja już jestem na lotnisku ze znajomymi
-Pijani?
-Hahaha trzeźwi jak świnie są.
-Niezłe porównanie.
-Dobra pamiętasz jak mówiłam że pracuje dla kogoś sławnego.
-No,raczej dla Paula Weslaya nie pracujesz
-Nie,dla One direction
-Słucham?-zapytałam ze zdziwieniem
-I są ze mną i cię słyszą
-Nie żartuj?
-Chłopaki przywitajcie się z Avalon
-Siema Avalon!!!-krzyknęli
-Hej.-powiedziałam z dziwnym głosem
-Za kilka minut będzie twój samolot na lotnisku.Powiedział jakiś głos
-Dzięki za info.
-Dobra,zaraz się zobaczymy.
I się rozłączył.Nie wierzyłam,on pracował dla 1D i są w samochodzie mojego brata.Ja się
powieszę.Miałam w torbie podróżnej ubranie na przebranie.Poszłam do łazienki.Kiedy wróciłam
stiuardesa budziła pasażerów.Usiadłam i zaczęłam się pakować.W końcu wylądował samolot a
ja się denerwowałam.Myślałam że się powiesze.Wyszłam z samolotu i widziałam brata
-Młoda ale ty wypiękniałaś
-Dzięki a ty tylko masz większy zarost
-Dzięki cały rok zapuszczałem.-zażartował-chodź bo chłopaki czekają
-Dobra.
poszliśmy po walizki a następnie do samochodu.Adrian otworzył bagarznik i poszedł do samochodu a ja PRÓBOWAŁAM  włożyć walizki.Nagle ktoś za mną stanęł.
-Daj pomogę ci.
Za mną stanął Louis.Włożył walizki jakby ważyły dwa kilo.Następnie powiedział żebym wsiadała.Posłuchałam się go i wsiadłam do samochodu. Styłu siedział Harry.
-Wsiadaj.powiedział loczek
Usiadłam o następnie Louis.
-Hej Avalon.-powiedzieli chłopaki  z przodu.
-Hej.
-Jak tam podróż minęła?.zapytał się Niall
-Nie wiem,nie pamiętam chyba spałam
-Masz tak krótką pamięć?wtrącił Zayn
-Nie po prostu całą drogę spałam.
Chłopaki o czymś rozmawiali a ja poszłam spać.
 Kiedy się już ocknęłam(nie otwierałam oczu)podsłuchałam jak chłopaki o mnie gadają.
-Ej dlaczego musisz się nią opiekować?-był to chyba głos Zayna
-Długa historia.
Poczułam jak ktoś głaszcze mnie po głowie.
-Ale jest urocza kiedy śpi..
-Noo. Powiedział chyba Niall
Potem coś powiedział ale nie dosłyszałam i znowu zasnęłam.
Obudziłam  się w łóżku.Nie wiedziałam skąd się tu wzięłam.Zeszłam na dół i widziałam tłum ludzi. Spojrzałam na zegarek 21:30.-Spałam 5 godzin,coś jest ze mną nie tak-.Poszłam znowu na góre i poszłam się umyć.Adrian zaopiekował się wyglądem łazienki i wyposażeniem.Umyłam głowę(szamponem kokosowym)a ogółem korzystałam z zajeb.... mydła o zapachu truskawkowym. Wysuszyłam głowę i zaczęłam kręcić włosy.Wyszłam z łazienki(na korytarzu).Nikogo nie było,chyba.wyszłam i poszłam do pokoju.Znalazłam w walizce sukienkę{strój 1) i dżinsową kurtkę.Ubrałam się i zeszłam na dół.Widziałam Harrego na kanapie.Dosiadłam się do niego.
-WOW.Pięknie wyglądasz.
-Dzięki.
-Spałaś jak zabita,nic ci nie jest.
-Nie,po prosto było mi pewnie wygodnie.
-Tak,oparłaś głowę o Louisa.
-Coo???!!!!Zapytałam ze zdziwieniem
-Uważaj Eleonor dowie się
-Hahaha weź
-Ile masz lat
-17 a co
-Nie nic wyglądasz na 18,pijesz
-Nie
-Ej zobacz Eleonor.
-Gdzie?
-Hahaha dałaś się nabrać.
-Weź się ogarnij wystraszyłeś mnie!!!
-Ej lubisz tańczyć?
-Nie,wogólę nie tańczę
-Aha,idę zapalić,palisz?
-Nie.
-Ale z ciebie aniołek!!
Poszedł a do mnie się dosiadł Niall
-Hello śpiąca królewno
-Hej Leprikonie
-Ochhh
-Co jest?
-Ale ty uroczo wyglądałaś z Harrym
-Ale jak to!!!???
-No położyłaś głowę mu na ramieniu
-Aha.
strój 1
Dziwiłam się że powiedział inaczej ale...to trochę urocze było,powiedział  że to przytuliłam się do Louisa a tak naprawdę do niego.

Prolog

Hej jestem Avalon i urodziłam się w Polsce.Od jakiegoś czasu moje życie zmieniło bieg.Moi rodzice z połową rodzeństwa nie żyje.Zginęli w pożarze domu.Teraz musze mieszkać z moim bratem Adrianem w Londynie