wtorek, 25 grudnia 2012

rozdział 9

Ocknełam sie następnego ranka.Głowa mnie bolała i miałam kaca.Leżałam na łóżku w jakimś pokoju.
-Jakim cudem się tu znalazłam?-rozmyślałam
Nagle czułam rękę na swoim brzuchu.Byłam zszokowana kto to jest..Usłyszałam jak ta osoba nuci FOREVER YOUNG.Z początku myślałam że to Harry ale nie.Ostrożnie się odwróciłam.NIALL.Jak to Niall?!?Jakim cudem.Usłyszałam jak coś muwi.
-To była códowna noc
-Co ja tu robie???
-Ah ty nic nie pamiętasz?Szkoda
Usiadłam i zoriętowałam się że moje ciało jest nagie.Widziałam wiele siniaków,zadrapań i ran.
-Niall co ty mi zrobiłeś???
-Później ci powiem
-Niall teraz mi powiedz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-Jeśli zasłużysz to ci powiem
-Gdzie mój telefon?
-Na dole.
-A moje ubrania???
-Były całe rozdarte i we krwi.
-To jak mam wrócić do domu
-Narazie zostaniesz,dobra
-Jak mi powiesz co się stało
-Dobra.-usiadł-Z chłopakami poszkiśmy do KARMY i Harry widział jak pijesz.Kiedy do ciebie podszedł zaczełaś krzyczeć że on CIĘ MOLESTUJE i go wyprowadzili.Kiedy usiadłem koło ciebie zaczełaś coś paplać.W pewnym momęcie ktoś zaczął się bić ty do nich podeszłać .Oberwałaś sporo razy więc cię z tamtąd zabrałem.Pojechaliśmy do mnie.Ty zaczełaś się na mnie rzucać a potem rozbierać.Odmówiłem ci.Zaprowadziłem cię do pokoju i tam zasnełaś.
-Aha dzięki Niall.-przytuliłam go
-Nie ma za co Avalon-powiedział z uśmiechem-może dam ci koszulke.
-Jasne.
Podszedł do szafy.Widziałam że ma najwięcej zielonych bluzek.Wyjął jakąś niebieską
-Masz.-podał mi-zostawie cię samą
I wyszedł.Założyłam koszulkę.Zaczełam się śmiać.Nialla bluzka pasowała jak ulał.Zeszłam na dół.Czułam woń jajecznicy.Weszłam do kuchni.
-Ładnie pachnie
-Dzięki
Odwrócił się i ta sama reakcja co ja.Zaczął się śmiać.
-Kiedyś mi młoda koszulke pożyczysz.
-Dobra tylko do zwrotu
Wziełam telefon z lady.26 NIE ODEBRANYCH POŁĄCZEŃ OD HARRY STYLES.Zadzwoniłam do niego.Nie odbierał.Pewnie był na mnie wkurzony za wczorajszą noc.Ja też bym była na jego miejscu.Spróbowałam ostatni raz
-Hallo
-O hej co chcesz?
-Przepraszam.Byłąm pijana nic teraz nie pamiętam.
-Wiesz co daruj sobie.Przepraszasz mnie za to czego nie oczekuje.
-Przepraszam za wszystko.
-Dobra nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
-Ale moge się z tobą spotkać?
-Narazie daj nam spokój.
Rozłączył się.Byłam załamana.Nie chciało mi się żyć.Ale przeszkadzało mi to że Niall prawdy całej mi nie powiedział.Poszłam do kuchni.
-Gotowe
-Całej prawdy mi nie powiedziałeś
-W jakim sensie
-W takim że Harry ma na mnie focha.Przeprosiłam za te rzeczy o których mi mówiłeś a on że przepraszam za to czego nie powinnam.
-Dobra widział jak się z jakim kolesiem całowałas.
-Z jakiim
-Taki wysoki włosy na Biebra.
-Marcin
-Niall głópia proźba ale pożyczysz mi spodnie?
-Jasne.
Pobiegł na góre.Szok całowałam się z Marcinem.No kiedyś mi się podobał ale teraz jesteśmy kumplami.Na miejscu Harrego też bym tak postąpiła.Do kuchni wszedł Niall.
-Mogą być czerwone?
-Jasne dzięki
Poszłam do pokoju obok.Założyłam spodnie.Troche przy duże ale trudno.Wybiegłam z domu Nialla.Pojechałam do siebie do domu.Nie chciałam wychodzić z pokoju.Siedziałam tam cały dzień i całą noc myśląc czy Harry wybaczy takiej suce jak ja.

kilka dni później


Siedział w pokoju ładny tydzień pijąc tylko wode.Adrian chciał abym z nim porozmawiała ale nie mogłam.Pisałam piosenki aby zapomnieć o tym jak się zabić.Słuchałam piosenek np.Evanescean.Zaczełam się zamykać w sobie.Niechciałam z nikim rozmawiać .Odrzucałam wszelkie połączenia.Pierwszy zawód miłosny.To co czuł Harry było z pewnością straszne.Po 9 dniach zamknięciach dostałam SMS-a od Harrego

*Spotkajmy się w ZOO o 6 p.m.*
Harry Styles


Zaczełam znowu żyć.Może mi wybaczy?.Poszłam się umyć.Wyprostowałam włosy. i wybiegłam na przystanek autobusowy.Byłam podniecona.Trudno było wyrazić to co czułam.Wsiadłam szybko w autobus.Po 15 minutach autobus dojechał.Pobiegłam do Zoo.Czekałam na niego na ławce przez 1 godzine.WYSTAWIŁ MNIE-To sobie myślałam w tej chwili.Nagle usłyszałam jego głos.Wybiegłam na ścieżke.Szok,szok,szok.Harry szedł z jakąś dziewczyną z dzieckiem.Wyglądali jak dobre małżeństwo.Płokać mi się chciało.Nie powiedziałabym mu że z niego jest chuj.Napisałam mu w SMS-sie

Tak dziękuje ci piszesz do mnie SMS-a abyśmy się spotkali a teraz widze cię z blondynką z dzieckiem.Ja cię zdradziłam pod wpływem alkoholu a ty mnie świadomie.Dziękuje ci za to że moje życie nie ma teraz sensu.
Avalon

Widziałam jak wyjmuje telefon ii czyta wiadomość.Nic sobie z tego nie roboł lecz w pewnej chwili spojrzał na mnie.Widział moją zapłakaną twarz.Pobiegłam nie chciałam już żyć.Słyszałam za sobą AVALON,AVALON.Teraz sobie o mnie przypomniał.Biegłam lecz był szybszy i mnie złapał.
-Poczekaj daj mi to wytłumaczyć.
-Póść mnie odwal sie ode mnie.
Uwolniłam się w jego uścisku.Teraz za mną nie biegł.Zrozumiał że nie chce go widzieć.Adrian miał racje BĘDĘ ŻAŁOWAC.Dlaczego go nie posłuchałam.
W oczach miałam łzy.Nic nie widziałam nagle usłyszałam trąbienie samochodu.W ułamku sekundy moje życie się w końcu skończyło.


oczami Harrego


Byłem zły,wręcz wściekły na Avalon.Wiem że była pijana ale to jej nie usprawiedliwia.Kiedy jej powiedziałem że na jakiś czas dała mi spokuj.Poczułem taką sztuczną radość lecz nie wiedziałem co dalej.Przez kilka dni wypełniałem tę pustke spotykając się z Taylor.Po kilku dniach napisałem do niej wiadomość żebyśmy się spotkali w zoo.Nie odpisywała więc do niej zadzwoniłem.Byliśmy umówieni na 6 p.m.Lecz nadal myślałem o Avalon.Powinienem z nią pogadać ale Adrian sam mówił że się nie oddzywa do nikogo.Przyjechałem po Tay pod hotel.Byłem szczęśliwy bo nie myślaqłem o A.M*.Pojechaliśmy do zoo jak się umawialiśmy.Córka Taylor było urocza.Karmiliśmy foki,słonie tygrysy.Tak ok. 19 dostałem SMS-a od Avalon.

Tak dziękuje ci,piszesz do mnie SMS-a abyśmy się spotkali a teraz widze cię z blondynką z dzieckiem.Ja cię zdradziłam pod wpływem alkoholu a ty mnie świadomie.Dziękuje ci za to ,że moje życie nie ma teraz sensu.
Avalon

Rozglądałem się gdzie ona jest widziałem ją na dróżce kilka metrów przede mną.Patrzyłem na jej zapłakanom twarz.SERCE MI PĘKŁO.Kiedy pobiegła a za nią ja.Wiem że Tay zrozumie.Krzyczałem AVALON ale ona nie reagowała.Pobiegłem sprintem do niej.Złapałem ją.
-Poczekaj daj mi to wytłumaczyć.
-Póść mnie odwal sie ode mnie.
Uciekła.Teraz wiedziałem jak bardzo ją skrzywdziłem.Ten SMS prawde mówił "[..]moje życie teraz nie ma sensu''.Tak moje.I usłyszałem krzyki i trąbienie samochodów.Pobiegłem w tamtą strone.Leżała na ulicy Avalon z otwartymi oczami.JEJ PIĘKNE ZIELONE OCZY.Teraz zrozumiałem co zrobiłem.Podeszłem do niej i próbowałem ją reanimować.Powtarzałem sobie TO MOJA WINA.W końcu karetka przyjechała lecz ja nie chciałem jaj opuszczać.Położyłam się koło niej.Płakałem.To był najgorszy dzień w moim życiu.Mósiałem to w końcu powiedzieć.
-Avalon prosze cię nie opószczaj mnie.Przepraszam za wszystko.
Jeden z przechodniów mnie od niej odciągnął.Widziałem jak ją reanimowali.Sądziłem że nie przeżyje.Osóbka która waży ok.40 kg z wanem który jedzie z prędkością prawie 80 kg/h nie ma szans.Teraz musiałem powiedzieć Adiemu że Avalon nie żyje przeze mnie.I nagle funkcjonariusz do mnie powiedział
-Jedzie pan z nią
-Żyje?
-Tak ledwo
Pobiegłem do niej.Usiadłem koło noszy i widziałem jak oddycha.Nadal miała łzy w oczach ja również tylko że szczęscia.W końcu zrozumiałem że po prostu kocham Avalon i to co się stało nic teraz nie znacz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz