Kiedy otworzyłam oczy byłam w szoku że żyje.Chciałam tylko umrzeć .Wszyscy mieli by prostrze życie.Próbowałam wstać ale nie mogłam.Jakbym była przylepiona do łóżka.W pewn mencie weszła pielegniarka.Pielęgniarka?To ja jestem w szpitalu!
-Jak się czujesz???
-Nie moge się ruszyć
-Spokojnie za kilka minut lek przestanie działać
-Przepraszam ale ile ja tu leże??
-5miesięcy
Jak to,prawie pół roku byłam nie obecna.
-Coś jeszcze
-Czy ktoś mnie odwiedza???
-Tak niemal codziennie grupka chłopaków przychodzi
-Aha dziękuje.
Leżałam w śpiączce prawie 6 miesięcy.Potrącił mnie samochód i jeszcze widok Harrego z tom dziewczyną.Aż mi się płakać chce kiedy o tym wspominam.Patrzyłam się w sufit.Chciałam o wszystkim zapomnieć lecz nie mogłam.W końcu oddzyskałam częściowo władze w nogach ale nie w rękach.Wstałam.Widziałam jakie mam ślady na nadgarskach.Pokaleczone od szkła.Byłam zszokowana tym że straciłam pół roku życia.Czucie w rękach mi powróciło.Złapałam się tej rury na której była zawieszona kroplówka.Wyszłąm z sali.Popatrzyłam się na pacjętów z rodzinami.Byłam zazdrosna.Nie miałam nikogo po za Adrianem.Usiadłam na krześle.Łzy leciały mi strumieniami.Nie chciałam aby się na mnie patrzyli więc zakryłam twarz włosami.Słyszałąm jak ktoś głośno rozmawia z pielęgniarką.
-ALE GDZIE ONA JEST???
-NIE WIEM,SŁYSZAŁAM ŻE SIĘ ZE ŚPIĄCZKI OCKNEŁA.
-JAK TO OCKNEŁA.-na 110% był to głos Harrego
-JAK WYGLĄDA
-MA TAKIE DŁUGIE BRĄZOWE WŁOSY I ZIELONE OCZY
-A CZY TO NIE ONA???
Czułam jak na mnie wskazuje.
-DZIĘKUJE I PRZEPRASZAM.
Słyszałam jak biegł w moją strone.Usiadł koło mnie i patrzył.
-Jak sie czujesz?
Nie odpowiedziałam.Nie chciałam z nim rozmawiać.
-Przepraszam cię za wszystko.Wiem jestem skurwielem i nawet nie powinienem tu przychodzić.-W TYM MOMENCIE ZŁAPAŁ MÓJ NADGARSTEK-Nic mnie z Tay nie łączy po prostu byłem zły i chciałem jakoś odreagować i dlatego się z nią spotkałem
-Spierdalaj-powiedziałam po polsku żeby nie zrozumiał
-Kiedy widziałem jak leżysz na ulicy,cała we krwi serce mi pękło.Zrozumiałem że twój SMS prawde mówił.'' Dziękuje ci za to że moje życie nie ma teraz sensu.''
Wtedy czułem się jakby moje życie straciło sens.-ZABRAŁ RĘKĘ Z NADGARSKA I ODGARNĄŁ MI WŁOSY.-Wybacz mi.
Spojrzałam na niego na prawde było widać że żałuje.
-Kiedy umierłam niebo ukazało mi się w postaci wody raczej jeziora.Kiedy opadałam usłyszałam twój głos ""Avalon prosze cię nie opószczaj mnie.Przepraszam za wszystko.""Coś się wtedy we mnie odezwało zaczełam wracać do was.Ocknełam się na chwile w karetce.Widziałam cię jak siedzisz przy mnie zapłakany i słyszałam jak rozmawiasz.Wtedy ścisnełam twoją rękę.Potem wiesz co. -SPOJRZAŁAM W KOŃCU NA NIEGO
Patrzył na mnie z uczuciem i jakby mnie nadal kochał.Powiedziałam mu co mi na sercu stoi.
-Kocham cię-Powiedział całując mnie
Ja też go kochałam ale nie wiedziałam jak mu to powiedzieć.Nie musiałam,czytał ze mnie jak z otwartej księgi.Kiedy się odsunął widziałam w jego oczach troske i uczucie jakim mnie dażył.
-Chodź wezme cię do sali odprowadze bo pomyślą że ciebie uprowadziłem.
Wziął mnie za rękę abym się nie wywróciła.Dotarliśmy do sali.Harry pomógł mi wejść na łóżko.Siedział na krześle obok.Trzymał moją dłoń i wyglądał jakby bał się jej póścić.Przysypiałam już powoli.
-Wiesz jak Louis się martwił
-mhm
-Zmęczona jesteś,śpij kochana
To prawda zmęczona byłam ale nie chciałam spać bo bałam się że znowu się nie obódze.
Avalon jest to siostra keybordzisty który gra w 1D.Po strasznym zdarzeniu dziewczyna przeprowadza się do UK.Dzięki temu spotyka ONE DIRECTION.
niedziela, 30 grudnia 2012
wtorek, 25 grudnia 2012
rozdział 10
Na mojej drodze spotkałam wiele twarzy śmierci.W postaci wypadku drogowego,pożaru i złamania serca.Może je porównać do zabawy w puszczanie kaczek.Ja jestem kamieniem a młody Jezus jest graczem.Odbijam się po raz pierwszy-pożar,drugi-złamane serce i trzeci-wypadek.W końcu opadam.Na swojej drodze spotykam wiele wspomniej w postaci baniek.Pierwszy dzień w szkole.Zdobycie nowych przyjaciół,Pierwsza sympatia,Ukończenie szkół,wyjazdy na obozy,Przylot do UK,poznanie idoli,pierwszy pocałunek i w końcu śmierć.Raz wywinełam się ze śmierci lecz mogłam zginąć wtedy.Byłoby lepiej dla każdego.Widze już dno a tam rodziców.Chcą abym do nich dołączyła ale coś mnie wyławia.Kolejna szansa.Jeśli ja nie chce.Próbuje dopłynoć do taty a on tystawia ręce i nagle słysze głos.
-Avalon prosze cię nie opószczaj mnie.Przepraszam za wszystko.
Te słowa podniosły mnie aż na powieżchnie a Jezus kładzie mnie wśród żywych.
-Avalon prosze cię nie opószczaj mnie.Przepraszam za wszystko.
Te słowa podniosły mnie aż na powieżchnie a Jezus kładzie mnie wśród żywych.
rozdział 9
Ocknełam sie następnego ranka.Głowa mnie bolała i miałam kaca.Leżałam na łóżku w jakimś pokoju.
-Jakim cudem się tu znalazłam?-rozmyślałam
Nagle czułam rękę na swoim brzuchu.Byłam zszokowana kto to jest..Usłyszałam jak ta osoba nuci FOREVER YOUNG.Z początku myślałam że to Harry ale nie.Ostrożnie się odwróciłam.NIALL.Jak to Niall?!?Jakim cudem.Usłyszałam jak coś muwi.
-To była códowna noc
-Co ja tu robie???
-Ah ty nic nie pamiętasz?Szkoda
Usiadłam i zoriętowałam się że moje ciało jest nagie.Widziałam wiele siniaków,zadrapań i ran.
-Niall co ty mi zrobiłeś???
-Później ci powiem
-Niall teraz mi powiedz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-Jeśli zasłużysz to ci powiem
-Gdzie mój telefon?
-Na dole.
-A moje ubrania???
-Były całe rozdarte i we krwi.
-To jak mam wrócić do domu
-Narazie zostaniesz,dobra
-Jak mi powiesz co się stało
-Dobra.-usiadł-Z chłopakami poszkiśmy do KARMY i Harry widział jak pijesz.Kiedy do ciebie podszedł zaczełaś krzyczeć że on CIĘ MOLESTUJE i go wyprowadzili.Kiedy usiadłem koło ciebie zaczełaś coś paplać.W pewnym momęcie ktoś zaczął się bić ty do nich podeszłać .Oberwałaś sporo razy więc cię z tamtąd zabrałem.Pojechaliśmy do mnie.Ty zaczełaś się na mnie rzucać a potem rozbierać.Odmówiłem ci.Zaprowadziłem cię do pokoju i tam zasnełaś.
-Aha dzięki Niall.-przytuliłam go
-Nie ma za co Avalon-powiedział z uśmiechem-może dam ci koszulke.
-Jasne.
Podszedł do szafy.Widziałam że ma najwięcej zielonych bluzek.Wyjął jakąś niebieską
-Masz.-podał mi-zostawie cię samą
I wyszedł.Założyłam koszulkę.Zaczełam się śmiać.Nialla bluzka pasowała jak ulał.Zeszłam na dół.Czułam woń jajecznicy.Weszłam do kuchni.
-Ładnie pachnie
-Dzięki
Odwrócił się i ta sama reakcja co ja.Zaczął się śmiać.
-Kiedyś mi młoda koszulke pożyczysz.
-Dobra tylko do zwrotu
Wziełam telefon z lady.26 NIE ODEBRANYCH POŁĄCZEŃ OD HARRY STYLES.Zadzwoniłam do niego.Nie odbierał.Pewnie był na mnie wkurzony za wczorajszą noc.Ja też bym była na jego miejscu.Spróbowałam ostatni raz
-Hallo
-O hej co chcesz?
-Przepraszam.Byłąm pijana nic teraz nie pamiętam.
-Wiesz co daruj sobie.Przepraszasz mnie za to czego nie oczekuje.
-Przepraszam za wszystko.
-Dobra nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
-Ale moge się z tobą spotkać?
-Narazie daj nam spokój.
Rozłączył się.Byłam załamana.Nie chciało mi się żyć.Ale przeszkadzało mi to że Niall prawdy całej mi nie powiedział.Poszłam do kuchni.
-Gotowe
-Całej prawdy mi nie powiedziałeś
-W jakim sensie
-W takim że Harry ma na mnie focha.Przeprosiłam za te rzeczy o których mi mówiłeś a on że przepraszam za to czego nie powinnam.
-Dobra widział jak się z jakim kolesiem całowałas.
-Z jakiim
-Taki wysoki włosy na Biebra.
-Marcin
-Niall głópia proźba ale pożyczysz mi spodnie?
-Jasne.
Pobiegł na góre.Szok całowałam się z Marcinem.No kiedyś mi się podobał ale teraz jesteśmy kumplami.Na miejscu Harrego też bym tak postąpiła.Do kuchni wszedł Niall.
-Mogą być czerwone?
-Jasne dzięki
Poszłam do pokoju obok.Założyłam spodnie.Troche przy duże ale trudno.Wybiegłam z domu Nialla.Pojechałam do siebie do domu.Nie chciałam wychodzić z pokoju.Siedziałam tam cały dzień i całą noc myśląc czy Harry wybaczy takiej suce jak ja.
kilka dni później
Siedział w pokoju ładny tydzień pijąc tylko wode.Adrian chciał abym z nim porozmawiała ale nie mogłam.Pisałam piosenki aby zapomnieć o tym jak się zabić.Słuchałam piosenek np.Evanescean.Zaczełam się zamykać w sobie.Niechciałam z nikim rozmawiać .Odrzucałam wszelkie połączenia.Pierwszy zawód miłosny.To co czuł Harry było z pewnością straszne.Po 9 dniach zamknięciach dostałam SMS-a od Harrego
*Spotkajmy się w ZOO o 6 p.m.*
Harry Styles
Zaczełam znowu żyć.Może mi wybaczy?.Poszłam się umyć.Wyprostowałam włosy. i wybiegłam na przystanek autobusowy.Byłam podniecona.Trudno było wyrazić to co czułam.Wsiadłam szybko w autobus.Po 15 minutach autobus dojechał.Pobiegłam do Zoo.Czekałam na niego na ławce przez 1 godzine.WYSTAWIŁ MNIE-To sobie myślałam w tej chwili.Nagle usłyszałam jego głos.Wybiegłam na ścieżke.Szok,szok,szok.Harry szedł z jakąś dziewczyną z dzieckiem.Wyglądali jak dobre małżeństwo.Płokać mi się chciało.Nie powiedziałabym mu że z niego jest chuj.Napisałam mu w SMS-sie
Tak dziękuje ci piszesz do mnie SMS-a abyśmy się spotkali a teraz widze cię z blondynką z dzieckiem.Ja cię zdradziłam pod wpływem alkoholu a ty mnie świadomie.Dziękuje ci za to że moje życie nie ma teraz sensu.
Avalon
Widziałam jak wyjmuje telefon ii czyta wiadomość.Nic sobie z tego nie roboł lecz w pewnej chwili spojrzał na mnie.Widział moją zapłakaną twarz.Pobiegłam nie chciałam już żyć.Słyszałam za sobą AVALON,AVALON.Teraz sobie o mnie przypomniał.Biegłam lecz był szybszy i mnie złapał.
-Poczekaj daj mi to wytłumaczyć.
-Póść mnie odwal sie ode mnie.
Uwolniłam się w jego uścisku.Teraz za mną nie biegł.Zrozumiał że nie chce go widzieć.Adrian miał racje BĘDĘ ŻAŁOWAC.Dlaczego go nie posłuchałam.
W oczach miałam łzy.Nic nie widziałam nagle usłyszałam trąbienie samochodu.W ułamku sekundy moje życie się w końcu skończyło.
oczami Harrego
Byłem zły,wręcz wściekły na Avalon.Wiem że była pijana ale to jej nie usprawiedliwia.Kiedy jej powiedziałem że na jakiś czas dała mi spokuj.Poczułem taką sztuczną radość lecz nie wiedziałem co dalej.Przez kilka dni wypełniałem tę pustke spotykając się z Taylor.Po kilku dniach napisałem do niej wiadomość żebyśmy się spotkali w zoo.Nie odpisywała więc do niej zadzwoniłem.Byliśmy umówieni na 6 p.m.Lecz nadal myślałem o Avalon.Powinienem z nią pogadać ale Adrian sam mówił że się nie oddzywa do nikogo.Przyjechałem po Tay pod hotel.Byłem szczęśliwy bo nie myślaqłem o A.M*.Pojechaliśmy do zoo jak się umawialiśmy.Córka Taylor było urocza.Karmiliśmy foki,słonie tygrysy.Tak ok. 19 dostałem SMS-a od Avalon.
Tak dziękuje ci,piszesz do mnie SMS-a abyśmy się spotkali a teraz widze cię z blondynką z dzieckiem.Ja cię zdradziłam pod wpływem alkoholu a ty mnie świadomie.Dziękuje ci za to ,że moje życie nie ma teraz sensu.
Avalon
Rozglądałem się gdzie ona jest widziałem ją na dróżce kilka metrów przede mną.Patrzyłem na jej zapłakanom twarz.SERCE MI PĘKŁO.Kiedy pobiegła a za nią ja.Wiem że Tay zrozumie.Krzyczałem AVALON ale ona nie reagowała.Pobiegłem sprintem do niej.Złapałem ją.
-Poczekaj daj mi to wytłumaczyć.
-Póść mnie odwal sie ode mnie.
Uciekła.Teraz wiedziałem jak bardzo ją skrzywdziłem.Ten SMS prawde mówił "[..]moje życie teraz nie ma sensu''.Tak moje.I usłyszałem krzyki i trąbienie samochodów.Pobiegłem w tamtą strone.Leżała na ulicy Avalon z otwartymi oczami.JEJ PIĘKNE ZIELONE OCZY.Teraz zrozumiałem co zrobiłem.Podeszłem do niej i próbowałem ją reanimować.Powtarzałem sobie TO MOJA WINA.W końcu karetka przyjechała lecz ja nie chciałem jaj opuszczać.Położyłam się koło niej.Płakałem.To był najgorszy dzień w moim życiu.Mósiałem to w końcu powiedzieć.
-Avalon prosze cię nie opószczaj mnie.Przepraszam za wszystko.
Jeden z przechodniów mnie od niej odciągnął.Widziałem jak ją reanimowali.Sądziłem że nie przeżyje.Osóbka która waży ok.40 kg z wanem który jedzie z prędkością prawie 80 kg/h nie ma szans.Teraz musiałem powiedzieć Adiemu że Avalon nie żyje przeze mnie.I nagle funkcjonariusz do mnie powiedział
-Jedzie pan z nią
-Żyje?
-Tak ledwo
Pobiegłem do niej.Usiadłem koło noszy i widziałem jak oddycha.Nadal miała łzy w oczach ja również tylko że szczęscia.W końcu zrozumiałem że po prostu kocham Avalon i to co się stało nic teraz nie znacz.
-Jakim cudem się tu znalazłam?-rozmyślałam
Nagle czułam rękę na swoim brzuchu.Byłam zszokowana kto to jest..Usłyszałam jak ta osoba nuci FOREVER YOUNG.Z początku myślałam że to Harry ale nie.Ostrożnie się odwróciłam.NIALL.Jak to Niall?!?Jakim cudem.Usłyszałam jak coś muwi.
-To była códowna noc
-Co ja tu robie???
-Ah ty nic nie pamiętasz?Szkoda
Usiadłam i zoriętowałam się że moje ciało jest nagie.Widziałam wiele siniaków,zadrapań i ran.
-Niall co ty mi zrobiłeś???
-Później ci powiem
-Niall teraz mi powiedz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-Jeśli zasłużysz to ci powiem
-Gdzie mój telefon?
-Na dole.
-A moje ubrania???
-Były całe rozdarte i we krwi.
-To jak mam wrócić do domu
-Narazie zostaniesz,dobra
-Jak mi powiesz co się stało
-Dobra.-usiadł-Z chłopakami poszkiśmy do KARMY i Harry widział jak pijesz.Kiedy do ciebie podszedł zaczełaś krzyczeć że on CIĘ MOLESTUJE i go wyprowadzili.Kiedy usiadłem koło ciebie zaczełaś coś paplać.W pewnym momęcie ktoś zaczął się bić ty do nich podeszłać .Oberwałaś sporo razy więc cię z tamtąd zabrałem.Pojechaliśmy do mnie.Ty zaczełaś się na mnie rzucać a potem rozbierać.Odmówiłem ci.Zaprowadziłem cię do pokoju i tam zasnełaś.
-Aha dzięki Niall.-przytuliłam go
-Nie ma za co Avalon-powiedział z uśmiechem-może dam ci koszulke.
-Jasne.
Podszedł do szafy.Widziałam że ma najwięcej zielonych bluzek.Wyjął jakąś niebieską
-Masz.-podał mi-zostawie cię samą
I wyszedł.Założyłam koszulkę.Zaczełam się śmiać.Nialla bluzka pasowała jak ulał.Zeszłam na dół.Czułam woń jajecznicy.Weszłam do kuchni.
-Ładnie pachnie
-Dzięki
Odwrócił się i ta sama reakcja co ja.Zaczął się śmiać.
-Kiedyś mi młoda koszulke pożyczysz.
-Dobra tylko do zwrotu
Wziełam telefon z lady.26 NIE ODEBRANYCH POŁĄCZEŃ OD HARRY STYLES.Zadzwoniłam do niego.Nie odbierał.Pewnie był na mnie wkurzony za wczorajszą noc.Ja też bym była na jego miejscu.Spróbowałam ostatni raz
-Hallo
-O hej co chcesz?
-Przepraszam.Byłąm pijana nic teraz nie pamiętam.
-Wiesz co daruj sobie.Przepraszasz mnie za to czego nie oczekuje.
-Przepraszam za wszystko.
-Dobra nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
-Ale moge się z tobą spotkać?
-Narazie daj nam spokój.
Rozłączył się.Byłam załamana.Nie chciało mi się żyć.Ale przeszkadzało mi to że Niall prawdy całej mi nie powiedział.Poszłam do kuchni.
-Gotowe
-Całej prawdy mi nie powiedziałeś
-W jakim sensie
-W takim że Harry ma na mnie focha.Przeprosiłam za te rzeczy o których mi mówiłeś a on że przepraszam za to czego nie powinnam.
-Dobra widział jak się z jakim kolesiem całowałas.
-Z jakiim
-Taki wysoki włosy na Biebra.
-Marcin
-Niall głópia proźba ale pożyczysz mi spodnie?
-Jasne.
Pobiegł na góre.Szok całowałam się z Marcinem.No kiedyś mi się podobał ale teraz jesteśmy kumplami.Na miejscu Harrego też bym tak postąpiła.Do kuchni wszedł Niall.
-Mogą być czerwone?
-Jasne dzięki
Poszłam do pokoju obok.Założyłam spodnie.Troche przy duże ale trudno.Wybiegłam z domu Nialla.Pojechałam do siebie do domu.Nie chciałam wychodzić z pokoju.Siedziałam tam cały dzień i całą noc myśląc czy Harry wybaczy takiej suce jak ja.
kilka dni później
Siedział w pokoju ładny tydzień pijąc tylko wode.Adrian chciał abym z nim porozmawiała ale nie mogłam.Pisałam piosenki aby zapomnieć o tym jak się zabić.Słuchałam piosenek np.Evanescean.Zaczełam się zamykać w sobie.Niechciałam z nikim rozmawiać .Odrzucałam wszelkie połączenia.Pierwszy zawód miłosny.To co czuł Harry było z pewnością straszne.Po 9 dniach zamknięciach dostałam SMS-a od Harrego
*Spotkajmy się w ZOO o 6 p.m.*
Harry Styles
Zaczełam znowu żyć.Może mi wybaczy?.Poszłam się umyć.Wyprostowałam włosy. i wybiegłam na przystanek autobusowy.Byłam podniecona.Trudno było wyrazić to co czułam.Wsiadłam szybko w autobus.Po 15 minutach autobus dojechał.Pobiegłam do Zoo.Czekałam na niego na ławce przez 1 godzine.WYSTAWIŁ MNIE-To sobie myślałam w tej chwili.Nagle usłyszałam jego głos.Wybiegłam na ścieżke.Szok,szok,szok.Harry szedł z jakąś dziewczyną z dzieckiem.Wyglądali jak dobre małżeństwo.Płokać mi się chciało.Nie powiedziałabym mu że z niego jest chuj.Napisałam mu w SMS-sie
Tak dziękuje ci piszesz do mnie SMS-a abyśmy się spotkali a teraz widze cię z blondynką z dzieckiem.Ja cię zdradziłam pod wpływem alkoholu a ty mnie świadomie.Dziękuje ci za to że moje życie nie ma teraz sensu.
Avalon
Widziałam jak wyjmuje telefon ii czyta wiadomość.Nic sobie z tego nie roboł lecz w pewnej chwili spojrzał na mnie.Widział moją zapłakaną twarz.Pobiegłam nie chciałam już żyć.Słyszałam za sobą AVALON,AVALON.Teraz sobie o mnie przypomniał.Biegłam lecz był szybszy i mnie złapał.
-Poczekaj daj mi to wytłumaczyć.
-Póść mnie odwal sie ode mnie.
Uwolniłam się w jego uścisku.Teraz za mną nie biegł.Zrozumiał że nie chce go widzieć.Adrian miał racje BĘDĘ ŻAŁOWAC.Dlaczego go nie posłuchałam.
W oczach miałam łzy.Nic nie widziałam nagle usłyszałam trąbienie samochodu.W ułamku sekundy moje życie się w końcu skończyło.
oczami Harrego
Byłem zły,wręcz wściekły na Avalon.Wiem że była pijana ale to jej nie usprawiedliwia.Kiedy jej powiedziałem że na jakiś czas dała mi spokuj.Poczułem taką sztuczną radość lecz nie wiedziałem co dalej.Przez kilka dni wypełniałem tę pustke spotykając się z Taylor.Po kilku dniach napisałem do niej wiadomość żebyśmy się spotkali w zoo.Nie odpisywała więc do niej zadzwoniłem.Byliśmy umówieni na 6 p.m.Lecz nadal myślałem o Avalon.Powinienem z nią pogadać ale Adrian sam mówił że się nie oddzywa do nikogo.Przyjechałem po Tay pod hotel.Byłem szczęśliwy bo nie myślaqłem o A.M*.Pojechaliśmy do zoo jak się umawialiśmy.Córka Taylor było urocza.Karmiliśmy foki,słonie tygrysy.Tak ok. 19 dostałem SMS-a od Avalon.
Tak dziękuje ci,piszesz do mnie SMS-a abyśmy się spotkali a teraz widze cię z blondynką z dzieckiem.Ja cię zdradziłam pod wpływem alkoholu a ty mnie świadomie.Dziękuje ci za to ,że moje życie nie ma teraz sensu.
Avalon
Rozglądałem się gdzie ona jest widziałem ją na dróżce kilka metrów przede mną.Patrzyłem na jej zapłakanom twarz.SERCE MI PĘKŁO.Kiedy pobiegła a za nią ja.Wiem że Tay zrozumie.Krzyczałem AVALON ale ona nie reagowała.Pobiegłem sprintem do niej.Złapałem ją.
-Poczekaj daj mi to wytłumaczyć.
-Póść mnie odwal sie ode mnie.
Uciekła.Teraz wiedziałem jak bardzo ją skrzywdziłem.Ten SMS prawde mówił "[..]moje życie teraz nie ma sensu''.Tak moje.I usłyszałem krzyki i trąbienie samochodów.Pobiegłem w tamtą strone.Leżała na ulicy Avalon z otwartymi oczami.JEJ PIĘKNE ZIELONE OCZY.Teraz zrozumiałem co zrobiłem.Podeszłem do niej i próbowałem ją reanimować.Powtarzałem sobie TO MOJA WINA.W końcu karetka przyjechała lecz ja nie chciałem jaj opuszczać.Położyłam się koło niej.Płakałem.To był najgorszy dzień w moim życiu.Mósiałem to w końcu powiedzieć.
-Avalon prosze cię nie opószczaj mnie.Przepraszam za wszystko.
Jeden z przechodniów mnie od niej odciągnął.Widziałem jak ją reanimowali.Sądziłem że nie przeżyje.Osóbka która waży ok.40 kg z wanem który jedzie z prędkością prawie 80 kg/h nie ma szans.Teraz musiałem powiedzieć Adiemu że Avalon nie żyje przeze mnie.I nagle funkcjonariusz do mnie powiedział
-Jedzie pan z nią
-Żyje?
-Tak ledwo
Pobiegłem do niej.Usiadłem koło noszy i widziałem jak oddycha.Nadal miała łzy w oczach ja również tylko że szczęscia.W końcu zrozumiałem że po prostu kocham Avalon i to co się stało nic teraz nie znacz.
Rozdział 8
Impreza.Ja nie byłaam do końca przekonana o niej ale Aga jak zawsze NO AVALON NIE BĄDŹ SZTYWNA.W końcu chciałam poczuć że żyje że moge się zabawić ze starymi znajomymi.Stare dobre czasy.Mósiałam trzymać się na baczności aby nie zrobić jakiegoś głupstwa(no wiecie) i aby nie zranić Harrego.
Wsiadłam do samochodu Agaty.
-No i jak z Harrym się układa?
-Dobrze,może znajdziesz jakiegoś fajnego chłopaka na imprezie?
-A jak.
Jechałyśmy jeszcze przez 10 minut do klubu KARMA.Słyszałam o nim że duża tam sławnych osób chodzi zabalować.Weszłyśmy do środka.Troche czułam się nie swojo.Tyle ludzi i głośna muzyka.Do muzyki nic nie miałam.Usiadłyśmy przy barku.
-Coś podać?-powiedział barman wyglądający jak z reklamy playboya
-Tak,dwie tekile
-Jasne.-Spojrzał się na Age jakby chciał ją skrupać
Po chwili wrócił z niebieskimi drinkami.
-Ile płace?
-Dla pięknych pań za darmo
Widziałam po wyrazie miny,że Agata coś do niego czuje.
-Ej podabasz mu się
Nie chciała na mnie spojrzeć.
-Wezme dla ciebie od niego numer telefonu.
-Dzięki kochana jesteś
Poszłam wzdłuż lady aż spotkałam tego barmana.
-Hej ta pięknotka chciała by cię prosić o twój numer.
-Jasne,masz coś do pisania
-Mam
Wyjełam z tormy notes z długopisem.
-518-907-555.Jerome
-Dobra dzięki -Uśmiechnełam się
Wróciłam do Agi.Nie była sama.Znajomi z polski też tam byli.Ucieszyłam się na widok Marcina
-Hej
-O hej -powiedział zaszokowany-Co ty tu robisz?
-Jestem
-Odpowiedź na wszystko.Zatańczysz?
-Jasne
Wziął mnie za rękę i poprowadził na parkiet.Dobrze się bawiłam lecz alkohol uderzył mi do głowy.I jak sądze zasnełam gdzieś.
Wsiadłam do samochodu Agaty.
-No i jak z Harrym się układa?
-Dobrze,może znajdziesz jakiegoś fajnego chłopaka na imprezie?
-A jak.
Jechałyśmy jeszcze przez 10 minut do klubu KARMA.Słyszałam o nim że duża tam sławnych osób chodzi zabalować.Weszłyśmy do środka.Troche czułam się nie swojo.Tyle ludzi i głośna muzyka.Do muzyki nic nie miałam.Usiadłyśmy przy barku.
-Coś podać?-powiedział barman wyglądający jak z reklamy playboya
-Tak,dwie tekile
-Jasne.-Spojrzał się na Age jakby chciał ją skrupać
Po chwili wrócił z niebieskimi drinkami.
-Ile płace?
-Dla pięknych pań za darmo
Widziałam po wyrazie miny,że Agata coś do niego czuje.
-Ej podabasz mu się
Nie chciała na mnie spojrzeć.
-Wezme dla ciebie od niego numer telefonu.
-Dzięki kochana jesteś
Poszłam wzdłuż lady aż spotkałam tego barmana.
-Hej ta pięknotka chciała by cię prosić o twój numer.
-Jasne,masz coś do pisania
-Mam
Wyjełam z tormy notes z długopisem.
-518-907-555.Jerome
-Dobra dzięki -Uśmiechnełam się
Wróciłam do Agi.Nie była sama.Znajomi z polski też tam byli.Ucieszyłam się na widok Marcina
-Hej
-O hej -powiedział zaszokowany-Co ty tu robisz?
-Jestem
-Odpowiedź na wszystko.Zatańczysz?
-Jasne
Wziął mnie za rękę i poprowadził na parkiet.Dobrze się bawiłam lecz alkohol uderzył mi do głowy.I jak sądze zasnełam gdzieś.
poniedziałek, 24 grudnia 2012
środa, 19 grudnia 2012
rozdział 7
przepraszam że od dawna nie pisałam ale miałam szlaban.Ten rozdział został dzisiaj napisany przepraszam za szybki czas akcji/CIASTKOWY MUPET
Obudziłam się następnego ranka była jakaś 7:00.Zauważyłam że leżał przy mnie Harry.Myślałam że to sen ale po kilku chwilach upewniłam się że to jest jawa.Nie mogłam uwierzyć.Zerwałam się jak poparzona z łóżka.Musiałam po cichu to zrobić aby nie obudzić Harrego.Zeszłam na dół leżały tam moje ubrania.Ubrałam się szybko i wyszłam.Nie wiedziałam co się poprzedniego wieczoru stało.Nic nie pamiętałam.Ciekawość mnie zżerała.Poszłam na przystanek autobusowy.Chciałam sprawdzić która godzina lecz przypomniałam sobie że jest w samochodzie Harrego.Trudno.Siedziałam na ławce.Po kilku minutach(nie podam dokładnie bo nie miałam telefon)przyjechał autobus.Wsiadłam.Na jednej ławce spał starszy pan.Wyglądał na bezdomnego.Wokół siebie nie miał butelek po piwie ani nie było czuć ad nie go alkoholu.Żal mi się go zrobiło wyjęłam z portfela 10 funtów i włożyłam mu do kieszeni.Następnie usiadłam na tyle bo jechałam do parku i byłoby szybciej.Wiedziałam że Adrian nie chce mnie widzieć i nie potrzebnie go denerwowałam.Nie chciałam robić kolejnej awantury więc nie wróce na jakiś czas do domu.W końcu był był mój przystanek.Wysiadłam i poszłam w stronę parku.Nikogo nie było.Widziałam wielką wieżbe która by mnie zasłoniła swymi liśćmi.Usiadłam pod drzewem i usnęłam.
-Hallo nic ci nie jest?
Otworzyłam oczy.Postać była nie wyraźna.Kiedy przetarłam je stał przede mną ten koleś którego kilka dni temu spotkałam w metrze.
-Nic ci nie jest?-powtórzył
-Nie
Usiadł koło mnie.
-Co ty tu robisz?
-Przysnełam
-Ale dlaczego
-Nie chce o tym mówić-wyznałam-a ty co tu robisz?
-Aaa wracam z imprezy
-spoko-dodałąm-Dobra to ja idę
-Możę się kiedyś spotkamy
-Jasne.
I poszłam.Pojechałam autobusem do domu.Poszłam do drzwi.Bałam się że mnie nie wpóści.Zapukałam do drzwi.Słyszałam jak mówił ŻE ZARAZ OTWORZY.Nagle stanął w drzwiach Adrian.
-Mogę wejść
Nagle się na mnie żucił.
-Wiesz,dzwoniłem do ciebie i do innych ale nikt cię nie widział.
-Z Harrym się spotkałam i u niego nocowałam.
-To dobrze,wejdź.
Wypóścił mnie z uścisku i pozwolił mi wejść do środka.Rozmawiał co robiłam u niego.Nie mogłam mu powiedzieć że nic nie pamiętam.Potem poszłam do łązienki się umyć.Wkońcu.Czułam jak ciepła woda spływa po moim ciele.odprężyłam.Ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy i położyłam się na łóżku.Spałam jakąś 1 godzinę i poszłam do kuchni.Adrian siedział przed laptopem.
-Co robisz?
-Ale wiem że się wkurzysz?
-Zaskocz mnie
-Sprzedaję dom
-DLACZEGO
-Szczeże dzięki tobie przeztałem tyle imprezować i chce kogoś pożądnego jak ty znaleźć.
-Aha,to gdzie byśmy zamieszkali?
-Znalazłem fajne mieszkanie.
-Ile pokoi
-4 pokoje,1 kuchnia i 2 łazienki
-Spoko
Nie wierzyłam że sprzedaje ten dom.no wiem że mieszkam tu od niedawna ale ........no dobra nie ma żadnego ale.Podeszłam do lodówki,wyjełam mleko i położyłam na blacie i poszłam w stronę szafki.Znalazłam końcówkę płatków.
-Zrobię zakupy.
-Dobra zostawie ci pieniądze
Zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam koło niego.Wyglądał troche na niedpokojnego.
-Co jest
-Martwie się o ciebie
-Dlaczego?
-Widziałem jak traktujecie się z Hazzom.Uprzedzam cię że to jest ryzykowne
-Ale co
-Ten wasz romans
-Nie ma żadnego romansu
-Widze jak cię traktuje,jakbyście byli parom
-Ale my nie jesteśmy parą.-powiedziałąm -dobra skończmy ten temagt
Przy okazji skończyląm jeść płatki.Wziełam talerz i poszłąm go umyć.Poszłąm do siebie na górę włączyłam kompa i weszłam na swoją pocztę.Nie mal same reklamy i w tym jekiś dziwny mail.Otworzyłąm go.Pisało tam o kastingu do nowego serialu Do dzwonka.Widziałam to w polsce.Pomyślałam że mogę wziąść w tym udział.SOBOTA 8-13.Pisało tam a dziś był Piątek.Napisałam tam że chętnie wezmę udział.Po chwili odpisali mi
*DZIĘKUJEMY ZA ZGŁOSZENIE .SCENARIUSZ I POSTACIE SĄ POŁĄCZONE Z LINKIEM.*
Kliknełąm na ten link.Pokazały mi się wszystkie informacje o tym serialu.Przeczytałam wszystko.Najbardziej spodobała mi się Candy.Postać nie bardzo pasowała do imienia.Candy była samotniczką,była ubrana mrocznie ale jej zachowanie świadczyło o czymś innym.Kochał się w niej chłopak Ethan.Był lekkim kujonem ale kochał muzykę.Postanowiłam że postaram się o tą rolę.Wydrukowałam i zaczełam czytać.Po 45 minutrach pamiętałąm niemal całą rolę.Zeszłam na dół Adriana już nie było.Napisał kartkę że ma próbę z chłopakami i będzię za 1 godzinę.Założyłam buty i poszłam do sklepu.Najbliżej było TESCO.Wyszłam z domu i poszłam prosto do sklepu.Przed Tesco był wielki tłum.Po chwili zoriętowałam się że tam był Zayn.Nie podeszłam do niego.Szłam prosto przed siebie.W pewnej chwili podbiegł do mnie.
-Hej.-powiedział zdyszany
-Hej,nie powinneś być na próbie?
-Zdąże,Niall chciał żebym ci przekazał abyś do niego zajrzała.
-A co boi się że jeśli przyjdzie to dziewczyna przywali
-Pewnie tak.-zaśmiał się
-przekaż mu żeby zadzwonił na domowy i poproś Harrego aby wpadł do mnie.
-Spoko,czuje się jak Hermes
-Ale historyczne porównanie.BRAWO
-Dzięki i do jutra.
Przytulił się mocno i poszedł.
Weszłam do TESCO.
LISTA ZAKUPÓW
1.PIECZYWOx2
2.SER
3.WĘDLINAx3
4.MASŁO
5.COLAx2
6.PROSZEK DO PRANIA
7.PŁYN DO PŁUKANIA
8.MLEKO
9.POMIDORx4
10.OGÓREK
11.SAŁATA
12.ŚWIECZKIx2
Po zakupach wróciłam do domu.Rozpakowałam zakupy i poszłam posprzątać dom.Poszłam do łazienki głównej i nastawiłam pranie.W rzeczach Adriana znalazłam jakiś numer.Wziełam go.Byłam ciekawa czyj on jest?Pewnie jakiejś kobiety.Wziełam mopa,wiadro itp. i zeszłam na dół.Usłyszałam jak telefon dzwoni.Podeszłam i podniosłam słuchawkę.
-Hallo
-Hej to ja Niall
-Co chcesz Horan
-Spotkajmy się
-Ale po co
-Musimy coś obgadać
-Jutro po 15 będę
-Dobra
-Cześć
I się rozłączyłam.Zastanawiałam się po co chce się ze mną spotkać.Nie powinnam sobie tym zawracać głowy.Wziełam się do roboty.Włączyłam telewizję na program muzyczny.Wyjełam odkurzacz i robiłąm swoje.Zajeło mi to grubo ponad godzinę.Następnie wziełam wiadro nalałam go do niego wodę i płyn.Zaczełam myć podłogę i nagle usłyszałam piosenke ONE THING. Zaczełam ją śpiewać po minucie usłyszałam trzask.Podbiegłam do głównych drzwi.Adrian leżał na podłodze a Harry pomagał mu wstać.
-Hej nic ci nie jest?
-Hej i nic
Spojrzałam na Harrego.Wyglądał na szczęśliwego i to mnie martwiło.
-Dlaczego tu jest mokro?
-Myłam podłoge
Poszliśmy wszyscy do kuchni.
-Ugotuje coś.-powiedział Adrian
-Dobra
Podeszłam do Harrego.
-Mogę z tobą pogaqdać-Szepnełam
-Ok.
Poszliśmy na taras.Czułam się bardzo dziwnie pytając się co robiliśmy poprzedniego dnia.Usiedliśmy na ławce
-Chciałaś ze mną pogaadać
-Tak,czy coś się pomiędzy nami wydarzyło?
Wyglądał jakby ktoś mu wbił nuż w plecy.
-Ttttyyy nic nie pamiętasz!!!-powiedził załamany
-No właśnie i dlatego chce wiedzieć co się stało.
-Długo by opowiadać
-No to właśnie.Teraz możesz mi powiedzieć.
-Kiedy indziej
-TERAZ!!!!-krzyknełam-Zrozum że chce wiedzieć co się stało
-Dobra.
Podszedł do mnie.Kucnął i mnie pocałował.Zaczełam sobie przypominać.Jak mnie przytulał,całował i pieścił.To było cudowne.Przypomniałam sobie to co do mnie mówił KOCHAM CIĘ I ZAWSZE BĘDĘ.Odsunął się od demnie.Popatrzyłąm się na niego.Był tylko kilka centymetrów od mojej twarzy.Zajrzałam w jego oczy.
-Tylko to.-powiedział swym uwocicielskiem głosem.
Chciałam jeszcze raz go pocałować ale pamiętałam co mi powiedział Adrian.Miałam to teraz w dupie.Pocałowałam go .Zareagował z radością .Czułam jego zadowolenie.Zaczął mnie głaskać po policzkach.Nie odrywaliśmy się od siebie przez kilka minut aż w końcu.
-Hej objad goto.....wy.
W tym momęcie to musiało się stać,musiał nas zobaczeć.
-Przepraszam nie chciałem wam przeszkadzać.
Harry spojrzał na niego jakby pierwszy raz zobaczył człowieka.Odskoczył odemnie ale i tak trzymał mnie za rękę.
-Stary ja.....
-Nie spoko wiem o tym.-przerwał mu-a w ogule objad.
I poszedł do kuchni.Harry na mnie spojrzał i pocałował mnie w czoło.
-Dobra chodźmy bo jeszcze coś sobie zrobi.
Zgodziłam się.Znałam go i wiedziałam,że to lekki szok dla niego.Poszliśmy do kuchni.Adrian siedział na krześle i jadł.My również zaczeliśmy jeść.Zaczeliśmy z Adrianem rozmawiać o tym co zobaczył.Jakoś spokojnie to przyjął ale ja jakoś tego nie kupiłam.Zjedliśmy objad w jakieś napiętej sytuacji.Poszłam do pokoju a Harry został z Adrianem w kuchni.Położyłam się na łóżku i patrzyłam się w sufit.Myślałam.Adrian sądzi że ten NIBY związek mnie zmieni.Sądzę że raczej na lesze by mnie zmienił.Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę.
Do pokoju wszedł Adrian.
-Musimy pogadać.
-Okey
Podszedł do mnie i usiadł na łóżku.
-Wiesz co ja o tym myśle.
Nie odezwałam się.
-Avalon słyszysz mnie
-Tak
-I co
-Nie interesuj się swoimi sprawami
-Dobra ale pamiętaj co mówiłem.
Wstał i wyszedł.Miałam już dosyć tego co ciągle muwił BĘDĘ ŻAŁOWAŁA TEGO CO ZROBIE.Położyłam się na łóżku i myślałam nad tym wszystkim.Nagla usłyszałam że dostaje na maila.Usiadłam przy kompie.Była to wiadomość od Agi.
AVALON CO JEST DLACZEGO NIE ODBIERASZ TELEFONU.DZIŚ NASZA POPRZEDNIA KLASA PRZYLATUJE TU NA WYCIECZKE INTEGRACYJNĄ I POZWOLILI IM IŚĆ NA IMPREZE.IDZIESZ?
Dlaczego nie?Przecież jestem jeszcze wolna więc się zabawie.Odpisałam jej że będę a ona o 21.Dla mnie to wszysko jedno ale mój kumpel Marcin przyjedzie.W szkole się dobrze dogadywaliśmy i mósieliśmy razem siedzieć.Zaczełam się szykować.Umyłam się i zaczełam jakoś układać fryzure.Zajeło mi to z 1,5 godziny.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Założyłam szlafrok i zeszłam na dół.Kiedy otworzyłam drzwi stała tam Agata.
-Hej
-Hej
-Sorry że tak wcześnie ale wiem że to twoja pierwsza taka prawdziwa dyskoteka.
-Dobra chodź na górę.
Kiedy weszłyśmy do mojego pokoju.
-Toooo co zakładasz?
-To.
Pokazałam jej moją propozycje.Zareagowała pozytywnie na ten strój.Ubrałam się i wyszłyśmy zaszaleć.
Obudziłam się następnego ranka była jakaś 7:00.Zauważyłam że leżał przy mnie Harry.Myślałam że to sen ale po kilku chwilach upewniłam się że to jest jawa.Nie mogłam uwierzyć.Zerwałam się jak poparzona z łóżka.Musiałam po cichu to zrobić aby nie obudzić Harrego.Zeszłam na dół leżały tam moje ubrania.Ubrałam się szybko i wyszłam.Nie wiedziałam co się poprzedniego wieczoru stało.Nic nie pamiętałam.Ciekawość mnie zżerała.Poszłam na przystanek autobusowy.Chciałam sprawdzić która godzina lecz przypomniałam sobie że jest w samochodzie Harrego.Trudno.Siedziałam na ławce.Po kilku minutach(nie podam dokładnie bo nie miałam telefon)przyjechał autobus.Wsiadłam.Na jednej ławce spał starszy pan.Wyglądał na bezdomnego.Wokół siebie nie miał butelek po piwie ani nie było czuć ad nie go alkoholu.Żal mi się go zrobiło wyjęłam z portfela 10 funtów i włożyłam mu do kieszeni.Następnie usiadłam na tyle bo jechałam do parku i byłoby szybciej.Wiedziałam że Adrian nie chce mnie widzieć i nie potrzebnie go denerwowałam.Nie chciałam robić kolejnej awantury więc nie wróce na jakiś czas do domu.W końcu był był mój przystanek.Wysiadłam i poszłam w stronę parku.Nikogo nie było.Widziałam wielką wieżbe która by mnie zasłoniła swymi liśćmi.Usiadłam pod drzewem i usnęłam.
-Hallo nic ci nie jest?
Otworzyłam oczy.Postać była nie wyraźna.Kiedy przetarłam je stał przede mną ten koleś którego kilka dni temu spotkałam w metrze.
-Nic ci nie jest?-powtórzył
-Nie
Usiadł koło mnie.
-Co ty tu robisz?
-Przysnełam
-Ale dlaczego
-Nie chce o tym mówić-wyznałam-a ty co tu robisz?
-Aaa wracam z imprezy
-spoko-dodałąm-Dobra to ja idę
-Możę się kiedyś spotkamy
-Jasne.
I poszłam.Pojechałam autobusem do domu.Poszłam do drzwi.Bałam się że mnie nie wpóści.Zapukałam do drzwi.Słyszałam jak mówił ŻE ZARAZ OTWORZY.Nagle stanął w drzwiach Adrian.
-Mogę wejść
Nagle się na mnie żucił.
-Wiesz,dzwoniłem do ciebie i do innych ale nikt cię nie widział.
-Z Harrym się spotkałam i u niego nocowałam.
-To dobrze,wejdź.
Wypóścił mnie z uścisku i pozwolił mi wejść do środka.Rozmawiał co robiłam u niego.Nie mogłam mu powiedzieć że nic nie pamiętam.Potem poszłam do łązienki się umyć.Wkońcu.Czułam jak ciepła woda spływa po moim ciele.odprężyłam.Ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy i położyłam się na łóżku.Spałam jakąś 1 godzinę i poszłam do kuchni.Adrian siedział przed laptopem.
-Co robisz?
-Ale wiem że się wkurzysz?
-Zaskocz mnie
-Sprzedaję dom
-DLACZEGO
-Szczeże dzięki tobie przeztałem tyle imprezować i chce kogoś pożądnego jak ty znaleźć.
-Aha,to gdzie byśmy zamieszkali?
-Znalazłem fajne mieszkanie.
-Ile pokoi
-4 pokoje,1 kuchnia i 2 łazienki
-Spoko
Nie wierzyłam że sprzedaje ten dom.no wiem że mieszkam tu od niedawna ale ........no dobra nie ma żadnego ale.Podeszłam do lodówki,wyjełam mleko i położyłam na blacie i poszłam w stronę szafki.Znalazłam końcówkę płatków.
-Zrobię zakupy.
-Dobra zostawie ci pieniądze
Zrobiłam sobie śniadanie i usiadłam koło niego.Wyglądał troche na niedpokojnego.
-Co jest
-Martwie się o ciebie
-Dlaczego?
-Widziałem jak traktujecie się z Hazzom.Uprzedzam cię że to jest ryzykowne
-Ale co
-Ten wasz romans
-Nie ma żadnego romansu
-Widze jak cię traktuje,jakbyście byli parom
-Ale my nie jesteśmy parą.-powiedziałąm -dobra skończmy ten temagt
Przy okazji skończyląm jeść płatki.Wziełam talerz i poszłąm go umyć.Poszłąm do siebie na górę włączyłam kompa i weszłam na swoją pocztę.Nie mal same reklamy i w tym jekiś dziwny mail.Otworzyłąm go.Pisało tam o kastingu do nowego serialu Do dzwonka.Widziałam to w polsce.Pomyślałam że mogę wziąść w tym udział.SOBOTA 8-13.Pisało tam a dziś był Piątek.Napisałam tam że chętnie wezmę udział.Po chwili odpisali mi
*DZIĘKUJEMY ZA ZGŁOSZENIE .SCENARIUSZ I POSTACIE SĄ POŁĄCZONE Z LINKIEM.*
Kliknełąm na ten link.Pokazały mi się wszystkie informacje o tym serialu.Przeczytałam wszystko.Najbardziej spodobała mi się Candy.Postać nie bardzo pasowała do imienia.Candy była samotniczką,była ubrana mrocznie ale jej zachowanie świadczyło o czymś innym.Kochał się w niej chłopak Ethan.Był lekkim kujonem ale kochał muzykę.Postanowiłam że postaram się o tą rolę.Wydrukowałam i zaczełam czytać.Po 45 minutrach pamiętałąm niemal całą rolę.Zeszłam na dół Adriana już nie było.Napisał kartkę że ma próbę z chłopakami i będzię za 1 godzinę.Założyłam buty i poszłam do sklepu.Najbliżej było TESCO.Wyszłam z domu i poszłam prosto do sklepu.Przed Tesco był wielki tłum.Po chwili zoriętowałam się że tam był Zayn.Nie podeszłam do niego.Szłam prosto przed siebie.W pewnej chwili podbiegł do mnie.
-Hej.-powiedział zdyszany
-Hej,nie powinneś być na próbie?
-Zdąże,Niall chciał żebym ci przekazał abyś do niego zajrzała.
-A co boi się że jeśli przyjdzie to dziewczyna przywali
-Pewnie tak.-zaśmiał się
-przekaż mu żeby zadzwonił na domowy i poproś Harrego aby wpadł do mnie.
-Spoko,czuje się jak Hermes
-Ale historyczne porównanie.BRAWO
-Dzięki i do jutra.
Przytulił się mocno i poszedł.
Weszłam do TESCO.
LISTA ZAKUPÓW
1.PIECZYWOx2
2.SER
3.WĘDLINAx3
4.MASŁO
5.COLAx2
6.PROSZEK DO PRANIA
7.PŁYN DO PŁUKANIA
8.MLEKO
9.POMIDORx4
10.OGÓREK
11.SAŁATA
12.ŚWIECZKIx2
Po zakupach wróciłam do domu.Rozpakowałam zakupy i poszłam posprzątać dom.Poszłam do łazienki głównej i nastawiłam pranie.W rzeczach Adriana znalazłam jakiś numer.Wziełam go.Byłam ciekawa czyj on jest?Pewnie jakiejś kobiety.Wziełam mopa,wiadro itp. i zeszłam na dół.Usłyszałam jak telefon dzwoni.Podeszłam i podniosłam słuchawkę.
-Hallo
-Hej to ja Niall
-Co chcesz Horan
-Spotkajmy się
-Ale po co
-Musimy coś obgadać
-Jutro po 15 będę
-Dobra
-Cześć
I się rozłączyłam.Zastanawiałam się po co chce się ze mną spotkać.Nie powinnam sobie tym zawracać głowy.Wziełam się do roboty.Włączyłam telewizję na program muzyczny.Wyjełam odkurzacz i robiłąm swoje.Zajeło mi to grubo ponad godzinę.Następnie wziełam wiadro nalałam go do niego wodę i płyn.Zaczełam myć podłogę i nagle usłyszałam piosenke ONE THING. Zaczełam ją śpiewać po minucie usłyszałam trzask.Podbiegłam do głównych drzwi.Adrian leżał na podłodze a Harry pomagał mu wstać.
-Hej nic ci nie jest?
-Hej i nic
Spojrzałam na Harrego.Wyglądał na szczęśliwego i to mnie martwiło.
-Dlaczego tu jest mokro?
-Myłam podłoge
Poszliśmy wszyscy do kuchni.
-Ugotuje coś.-powiedział Adrian
-Dobra
Podeszłam do Harrego.
-Mogę z tobą pogaqdać-Szepnełam
-Ok.
Poszliśmy na taras.Czułam się bardzo dziwnie pytając się co robiliśmy poprzedniego dnia.Usiedliśmy na ławce
-Chciałaś ze mną pogaadać
-Tak,czy coś się pomiędzy nami wydarzyło?
Wyglądał jakby ktoś mu wbił nuż w plecy.
-Ttttyyy nic nie pamiętasz!!!-powiedził załamany
-No właśnie i dlatego chce wiedzieć co się stało.
-Długo by opowiadać
-No to właśnie.Teraz możesz mi powiedzieć.
-Kiedy indziej
-TERAZ!!!!-krzyknełam-Zrozum że chce wiedzieć co się stało
-Dobra.
Podszedł do mnie.Kucnął i mnie pocałował.Zaczełam sobie przypominać.Jak mnie przytulał,całował i pieścił.To było cudowne.Przypomniałam sobie to co do mnie mówił KOCHAM CIĘ I ZAWSZE BĘDĘ.Odsunął się od demnie.Popatrzyłąm się na niego.Był tylko kilka centymetrów od mojej twarzy.Zajrzałam w jego oczy.
-Tylko to.-powiedział swym uwocicielskiem głosem.
Chciałam jeszcze raz go pocałować ale pamiętałam co mi powiedział Adrian.Miałam to teraz w dupie.Pocałowałam go .Zareagował z radością .Czułam jego zadowolenie.Zaczął mnie głaskać po policzkach.Nie odrywaliśmy się od siebie przez kilka minut aż w końcu.
-Hej objad goto.....wy.
W tym momęcie to musiało się stać,musiał nas zobaczeć.
-Przepraszam nie chciałem wam przeszkadzać.
Harry spojrzał na niego jakby pierwszy raz zobaczył człowieka.Odskoczył odemnie ale i tak trzymał mnie za rękę.
-Stary ja.....
-Nie spoko wiem o tym.-przerwał mu-a w ogule objad.
I poszedł do kuchni.Harry na mnie spojrzał i pocałował mnie w czoło.
-Dobra chodźmy bo jeszcze coś sobie zrobi.
Zgodziłam się.Znałam go i wiedziałam,że to lekki szok dla niego.Poszliśmy do kuchni.Adrian siedział na krześle i jadł.My również zaczeliśmy jeść.Zaczeliśmy z Adrianem rozmawiać o tym co zobaczył.Jakoś spokojnie to przyjął ale ja jakoś tego nie kupiłam.Zjedliśmy objad w jakieś napiętej sytuacji.Poszłam do pokoju a Harry został z Adrianem w kuchni.Położyłam się na łóżku i patrzyłam się w sufit.Myślałam.Adrian sądzi że ten NIBY związek mnie zmieni.Sądzę że raczej na lesze by mnie zmienił.Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę.
Do pokoju wszedł Adrian.
-Musimy pogadać.
-Okey
Podszedł do mnie i usiadł na łóżku.
-Wiesz co ja o tym myśle.
Nie odezwałam się.
-Avalon słyszysz mnie
-Tak
-I co
-Nie interesuj się swoimi sprawami
-Dobra ale pamiętaj co mówiłem.
Wstał i wyszedł.Miałam już dosyć tego co ciągle muwił BĘDĘ ŻAŁOWAŁA TEGO CO ZROBIE.Położyłam się na łóżku i myślałam nad tym wszystkim.Nagla usłyszałam że dostaje na maila.Usiadłam przy kompie.Była to wiadomość od Agi.
AVALON CO JEST DLACZEGO NIE ODBIERASZ TELEFONU.DZIŚ NASZA POPRZEDNIA KLASA PRZYLATUJE TU NA WYCIECZKE INTEGRACYJNĄ I POZWOLILI IM IŚĆ NA IMPREZE.IDZIESZ?
Dlaczego nie?Przecież jestem jeszcze wolna więc się zabawie.Odpisałam jej że będę a ona o 21.Dla mnie to wszysko jedno ale mój kumpel Marcin przyjedzie.W szkole się dobrze dogadywaliśmy i mósieliśmy razem siedzieć.Zaczełam się szykować.Umyłam się i zaczełam jakoś układać fryzure.Zajeło mi to z 1,5 godziny.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Założyłam szlafrok i zeszłam na dół.Kiedy otworzyłam drzwi stała tam Agata.
-Hej
-Hej
-Sorry że tak wcześnie ale wiem że to twoja pierwsza taka prawdziwa dyskoteka.
![]() |
| TO JEST STRÓJ NA IMPREZE |
Kiedy weszłyśmy do mojego pokoju.
-Toooo co zakładasz?
-To.
Pokazałam jej moją propozycje.Zareagowała pozytywnie na ten strój.Ubrałam się i wyszłyśmy zaszaleć.
wtorek, 11 grudnia 2012
rozdział 6
Następnego dnia obudziłam się w dobrym humorze.Była jakaś 10 a Aga jeszcze spała.zobaczyłam na telefonie że Harry chciał ze mną porozmawiać ale myślał co ja chce,raczej nie.W pewnej chwili Agata się obudziłą.
-Dzień dobry
-Hej.
-Jak się spało
-Bardzo wygodnie.
Rozmawiałyśmy o naszych snach.Jej się śnił Louis(nie nowość) a mi się śnił Niall i to zdarzenie.Aga pożyczyła mi ubranie.Poszłam się pierwsza umyć a ona druga.Potem się ubrałyśmy ja w (zestaw 1) a ona(zestaw 2).Zeszłyśmy do kuchni.Tata Agi pił kawę a jego żona robiła śniadanie.
-Dzień dobry państwu
-O witaj Avalon,rozmawialiśmy o tobie.
-Naprawdę
-Tak,i myśleliśmy abyście zrobiły stażu u mnie w firmie.
-Na serio
-Tak i żebyście w jakiejś reklamie.
-To fajnie.
-Później wszystko uzgodnimy
-Dobrze.
Zjadłyśmy śniadanie.Jej mama była taka sympatyczna że chciało mi się płakać.Przypominała mi moją własną matkę i nagle w oczach stanął mi obraz tamtego widoku.OGIEŃ.
Potem poszłyśmy się przejść.Poszłyśmy do metra.Rozglądałam się.
-Kogo wypatrujesz?
-Nie wiem
Przyjechał nasz pociąg.Wsiadłyśmy.Niemal nikogo nie było oprócz jakiegoś chłopaka.Wkońcu dojechałyśmy.Musiałyśmy się rozstać bo jej ojciec zadzwonił i musiała wracać do domu.Smutno mi było bo musiałam się znosić Nialla. Weszłam do domu .Adrian stał przy telefonie i próbował gdzieś zadzwonić.
-Odbieraj Avalon.Proszę,bo cie zabije
-Morderstwo jest karalne.
Spojrzał ma nie z dziwnym wyrazem twarzy.
-Gdzie byłaś cała noc
Chciałam go trochę wkurzyć.
-W burdelu.
-Słucham?!?-powiedział naprawdę wkurzony.-Słuchaj masz 17 lat,jesteś niepełnoletnia.I co pieprzyłaś się z jakim kolesiem pewnie
-Nie twój interes.
-Mój interes.Jesteś moją młodszą siostrą i jestem za ciebie odpowiedzialny.
Nic nie odpowiedziałam.Poszłam do swojego pokoju.Nie potrzebnie go wkurzałam.Położyłam się na łóżku i myślałam.W między czasie przysnęłam.Obudziłam się po 1 godzinie.Chciałam wyjść pogadać z Niallem. Nie mogłam otworzyć drzwi.Zaczęłam krzyczeć żeby mnie wypuścił.Powiedział że jeśli mnie wypuści to pewnie znowu pójdę do BURDELU.Nie mógł mi zabronić wyjść.Miałam pomysł.Spojrzałam przez okno.Było 3 metry w dół.RAZ SIĘ ŻYJE.Założyłam jakieś buty.Stanęłam na framudze okna.Popatrzyłam w dół.Nagle zrobiło mi się słabo.Skoczyłam .Upadłam jak kot na cztery łapy.Pobiegłam kawałek dalej aby się nie zorientował że mnie nie ma.Poszłam do parku .Znowu telefon zadzwonił.Był to Harry.Musiałam z nim otwarcie porozmawiać.
-Hej
-Hej co się wczoraj stało.
-Długa historia.-wyznałam.-możemy się sptkać
-Jasne.Gdzie.
-Przyjdź do parku będę pod tym drzewem.
-Jasne.
Rozłączył się.Usiadłam pod drzewem.Głowę schowałam pomiędzy kolana.Siedziałam tak 30 minut.Ktoś się dosiadł.Podniosłam głowę i zobaczyłam Harrego.Pogłaskał mnie po policzku.Udsunełam się.
-Nic ci nie jest.
-Nie i przykro mi.
-Ale za co.
-Proszę cię nie skreślaj mnie za to co się stało.
-Dobrze.
Przełknęłam ślinę.
-Całowałam się z Niallem.
Nie ruszał się przez chwilę.Widziałam w jego oczach szok i ból.Siedział tak przez chwile.Ruszył się i popatrzył się na mnie.
-Dlaczego?
-Przed wczoraj,kiedy wróciłam Niall gadał z Adrianem.Lecz kiedy poszedł Niall był jakiś smutny.Poszłam z nim pogadać.Powiedziałam mu że może mi ufać i wtedy mnie pocałował.
Widziałam że jest w szoku.Zaczęły łzy spływać mi po policzku.Spojrzał na mnie.Bałam się co powie.
-Nie jestem zły na ciebie tylko na Nialla.
-Zrozum ja nie chciałam
-Wiem,i naprawdę lubię cię.
-Ja ciebie również.
-Może pojedziemy do ciebie.
-Nie jest to najlepszy pomysł. Pokłóciłam się z bratem.
-A o co.
-Okłamałam go że noc spędziłam w domu publicznym.
-Ale to nie prawda.
-Nie spałam u znajomej.
-To dobrze to może pojedziemy do mnie.
-Dobrze.
Wstał i podał mi rękę.Poszliśmy na skraj parku.
-Poczekaj,zaraz pod jadę samochodem.
-Jasne.
Czekałam a w między czasie zadzwonił Zayn. Nie wiedziałam co on ode mnie chce ale jak widać było to ważne.
-Halo
-Avalon,słyszałem co zrobiłaś Niallowi
-Masz zamiar głosić mi kazania.
-Nie ale to było niezłe jesteś jeszcze dziewczynką
-Jestem tylko o dwa lata młodsza od ciebie.-wtrąciłam
-Dobra,chodzi mi o to że jesteś naprawdę świetna.Niemal mu nos złamałaś
-Zasłużył.
-A co zrobił
-Zapytaj się go.
Widziałam jak Harry już podjeżdża
-Musze kończyć do jutra.
-Spoko.
Rozłączyłam się.Widziałam jak Hazza czekał i się niecierpliwił. Weszłam do samochodu.Usiadłam koło Harrego.
-Z kim gadałaś?
-Z Zaynem
-A co chciał
-W sumie nic
-Dobra.
Pojechaliśmy kawałek dalej zauważyłam że jesteśmy na rezerwie.
-Harry wiesz że to już końcówka paliwa.
-OMG dzięki.Zadko się patrze czy jest pełny czy pusty.-oznajmił-Nie zdenerwujesz się jak podjedziemy na stacje paliwową.
-Nie.
Uśmiechnął się a ja znowu się czułam jak w niebie.Podjechaliśmy na stacje.
-Pójdę zatankować,chcesz coś ze sklepu
-Nie
-A jednak
-Nie dzięki.
Siedziałam w samochodzie a Styles już wysiadł. Wyjęłam telefon i wysłałam Niallowi SMS-a.*Harry wie*On musiał wiedzieć że Harremu powiedziałam.Odpisał*Jaka reakcja*.Niech zgadnie.Napisałam mu*JEST NA CIEBIE WKURZONY,A JA CIĘ ZABIJE*.Przez kilka minut nie odpisywał.Może i dobrze.Może da nam spokój ale nie znowu odpisał*BĘDĘ NA CIEBIE CZEKAĆ*Miałam już go dosyć.Wyłączyłam telefon żeby się już nie denerwować.Nagle wsiadł Harry.
-Nic sie nie stało?
-Nie a co miało sie stać.
-Nie wiem na przykład kosmici cię zabrali.
-Hahahaha myślisz że by mnie chcieli?
-Nie wiem ale ja tam bym cię wziął
Zarumieniłam się.Był uroczy.Nie wiem co mi się w nim podobało.Wygląd nie był za bardzo w moim typie ale jego zachowanie i charyzma mnie uwiodły.
Byliśmy już pod domem.Dziwnie się czułam jakbym miała w brzuchu motyle.Ze stresu ale jakiego.Wysiadłam i zaczął lać deszcz.Pobiegliśmy do środka.
-Ale mokro,
-A jak sądzisz dlaczego
Zaśmialiśmy się.
-Poczekaj przyniosę koc.
Rozebrałam się i poszłam do salonu.Byłam cała mokra.Od stóp do głów. Patrzyłam przez okno.Przypominały mi się święta u babci.No wtedy akurat deszcz padał a nie śnieg.Nagle Harry przykrył mnie kocem i mnie objoł
-Na co tak patrzysz?
-Na nic.
-I co cieplej ci
-O wiele.
-Wiesz co w tobie lubie.
-Nie
-To że nie boisz się być sobą i że jesteś taka nie samowita.
-A mi w tobie się niemal wszystko podoba.
Odwróciłam się w jego stronę
-Że jesteś romantyczny,przystojny i za to że jesteś troskliwy.
Popatrzył się na mnie jak nikt inny.Zbliżył się do mnie.W końcu mnie pocałował.Czułam się jak w bajce.W trakcie położyliśmy się na kanapie.Kiedy skończyliśmy Harry patrzył w moje oczy.Widziałam w jego że coś do mnie czuje.Pocałowałam go przelotnie w usta.
-Kocham cię.-wyznajmił-i zawsze będę
Nie wierzyłam w to co powiedział.Pierwszy raz tak się czułam jakby całe szczęście było w Harrym.
-Ja ciebie również.
Poczułam jego usta na szyi.Potem zniżał się niżej.Niestety nie byłam na to przygotowana więc się odsunęłam.Widziałam jego wyraz twarzy.Był zmieszany.Widziałam że był spełniony ale i smutny.
-Nie jestem gotowa.
-Wiem.
I znowu zaczął mnie całować.Musiałam się poddać.Nie robiliśmy tego tylko się całowaliśmy i pieściliśmy. Skończyliśmy po godzinie.Byliśmy już bez ubrań.Wstałam i wzięłam swoje ubrania.
-Gdzie idziesz?
-Idę się ubrać.
-Poczekaj dam ci jakąś bluzkę..
Posłuchałam się go.Usiadłam na kanapie i okryłam się kocem.Poczekałam.Po chwili Harry zszedł na dół.Miał na sobie już koszulkę.Podszedł do mnie i usiadł.
-Nie zmaznij.
Założyłam koszulkę.Trochę była przy duża ale to nic.
-Może zrobię coś do jedzenia.
-OK.
-Widzę że jesteś zmęczona.
-To nic.
-Może się prześpisz.
Patrzył się na mnie z ulitowaniem.Zgodziłam się.Zaprowadził mnie do pokoju.Był wielki.Łóżko wyglądało jak na małżeńskie.Położyłam się na łóżku i lekko przysnęłam.Wszystko słyszałam ale oczy były już zmęczone.Wszedł nagle Harry.Położył się przy mnie,przykrył nas kocem i powiedział
-Kocham cię i zawsze będę.
To było ostatnie słowa które zapamiętałam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

