Następnego dnia obudziłam się w nędznym stanie.Miałam oczy podpuchnięte i głowa mnie zaczęła boleć.Przypomniał mi się wczorajszy wieczór z Niallem.Znowu się rozpłakałam.Nie mogłam przestać nagle ktoś zapukał do drzwi
-Avalon,to ja Louis otwórz?
Poszłam do drzwi i otworzyłam mu.
-Co jest słyszałem płacz.
-Nie nic takiego,co ty tu robisz?
-Adriana podwiozłem.
-Aha.
-To powiesz co się stało
-Wejdź.
Wpuściłam go do pokoju.Usiadłam na łóżku. a on Dosiadł się do mnie.
-O co chodzi
Znowu się Rozpłakałam się i schowałam twarz w ręce .Louis wziął mnie przytulił.
-O co chodź
-Ale nikomu nie powiesz?
-Buzia na kłódkę
-Niall mnie pocałował
-WTF!?!Dlaczego
-Nie wiem był jakiś zgaszony,poszłam do niego i zapytałam się go co jest.Nie chciał mi powiedzieć ale go zmusiłam i on mnie pocałował.-powiedziałam szybko na jednym oddechu.
-Zwolnij mówisz że był przygnęmbiny i ty zaczęłaś z nim rozmawiać i on cię pocałował
Kiwnęłam głową
-Nie mogę uwierzyć.-przyznał-Spokojnie nie płacz,porozmawiam z nim.
-Dddobrze.
-Dobra,zadzwonię do ciebie później.Pa.
Pomachałam mu na do widzenia.Znalazłam w szafie czerwoną bejsbolówke,szary T-shirt i dzinsy(strój 3).Poszłam się umyć .Potem się ubrałam i poszłam do kuchni.Złe wspomnienia powróciły próbowałam nie płakać.Zjadłam płatki i poszłam się przejść.Szłam przed siebie.Nie wiedziałam gdzie idę.Nagle telefon zadzwonił był to Niall. Nie miałam zamiaru odbierać.Dzwonił z 10 razy ale nie chciałam z nim rozmawiać.Znalazłam się w upadłej dzielnicy.Słyszałam że ktoś mówi po polsku.Było to za pałacem Karola.Szłam i widziałam jakiś budynek. Pisało tam POLSKA SZKOŁA.Ucieszyłam się że są tu dzieci które się uczą ojczystego języka.Popatrzyłam przez okno i widziałam tam jak się uczą.Poczekałam aż dzieci wyjdą z lekcji.Stałam tak przez 10 minut i w tedy uczniowie wybiegli.Weszłam do środka.Przy tablicy stała nauczycielka.
-Dzień dobry.
-O witam coś się stało.
-Mam pytania uczy pani studentów.
-Nie mam tu tylko dzieci do 15 lat.
-Aha dziękuje.
-Ale ty mówisz po polsku.
-Tak niedawno przyjechałam do UK z Polski.
-No możesz przychodzić po lekcjach bym ci pomogła.
-Na prewdę,dziękuje.
-Nie ma za co.-powiedziała-Ale gdzie skończyłaś ostatnie zajęcia.
-Na poemacie Ks.Twardowskiego.
-Aha dobrze to przyjdź w sobotę o 7:00
-Dobrze,dziękuje.
-Nia ma za co.
Byłam jej wdzięczna za to że będzie mogła mi pomóc się dalej rozwijać.Wyszłam ze szkoły i poszłam do domu.Myślałam nad tym jak mam powiedzieć Harremu że całowałam się z Niallem. Kiedy zaszłam do domu widziałam Louisa,Adriana i Nialla. Strasznie się bałam.Weszłam do środka.Rozmawiali o mnie że jak Niall mógł to zrobić.Weszłam do salonu.
-Hej
-O hej dobrze że jesteś.
-To prawda co mi rano mówiłaś
-No tak a co się stało-zapytałam z ciekawości
-Niall mówi że nie było takiej akcji
-Słucham.
Nie wierzyłam własnym uszą on się wypierał że się ze mną całował.Nie odpuszcze mu tego
-Niall dlaczego ty kłamiesz.
-Ale ja nie kłamie ty sobie wymyśliłaś że się całowaliśmy.Może jestem twoją skrytą fantazją.
-Nie za żadne skarby świata bym cię nie pocałowała z własnej woli.Ty moją fantazją chyba koszmarem.
-Nie całowałem cię.
Nie mogłam słuchać tych bzdur.W dzieciństwie uczyłam się boksu i pomyślałam że w końcu się przyda.Walnęłam go prosto w nos.Widziałam jak zareagował na cios.
-To za to że kłamiesz.
Wzięłam płaszcz i wyszłam.Nie chciałam wracać do domu.Miałam dwa wyjścia.Pierwsze to żeby spać w opuszczonym budynku.Drugie to aby zadzwonić do Agaty.No raczej to 2.Wziełam telefon,wybrałam jej numer i zadzwoniłam.
-Halo Aga.
-No co jest Avalon.
-Wiem że to w nie porę ale mogę nocować u ciebie.
-Jasne.Pojedź metrem na plac Rogatty i tam na mnie czekaj.
-Ok. dzięki.
Rozłączyłam się.Poszłam według jej wskazówek.Weszłam do metra.Nikogo nie było ani żywej duszy.Trochę się bałam ale nie miałam czego.W końcu przyjechał mój pociąg.Wsiadłam i jechałam.Tak tylko Agata nie wspomniała mi że to jest na końcu trasy. Musiałam jechać 14 przystanków.Spojrzałam na telefon.11 NIEODEBRANYCH POŁĄCZEŃ.7 było od Louisa,3 od Adriana i 1 od Harrego. Nie miałam ochoty z żadnym z nich rozmawiać więc wyłączyłam głos.Nagle podejrzani kolesie wsiedli.Próbowałam się na nich nie patrzeć ale oni do mnie podeszli i zaczęli gadać.
-Ej niunia co tak sama tu jesteś?
Typowy tekst z kreskówek
-Jadę.
-Konkretna dziewczyna.-powiedział jego kumpel.-gdzie jedziesz?
-Przed siebie.
-Dokładnie
-Do końca.
-Aha.może masz ochotę na zabawę.
Położył mi ręce na udzie.
-Jeśli nie weźmiesz tej ręki z mojego uda to ci nogi z dupy powyrywam.-powiedziałam to po polsku
-Co.
-Łapy precz.
-Oj nie bądź taka.Widzę że chcesz się zabawić.
-Nie nie mam ochoty.
-Zostawcie ją.
Powiedział jakiś koleś.Wyglądał jak Dominik z SALI SAMOBÓJCÓW
-Dobra nie denerwuj się Felix
Felix jest takie imię?Tamci poszli do innego przedziału a ten koleś został
-Sorry za nich.
-Nic nie szkodzi.
-Jesteś polką
-Skąd wiesz?
-Jak im mówiłaś że mu nogi z dupy powyrywasz.
-Noś a ty też jesteś polakiem
-W połowie,ojciec jest z Polski.
-Aha.-Uśmiechnęłam się.-Chodzisz do POLSKIEJ SZKOŁY
-Nie skończyłem z tym kiedy miałem 15 lat
-Aha spoko.
Wysiadam.Dzięki za pomoc
-Nie dziękuj
Zarumieniłam się.Wysiadłam i czekałam na Agate.Po kilku minutach przyszła.
-Co się stało
-Pokłóciłam się z bratem
-A o co
-Długa historia
-Dobra chodźmy
Poszłyśmy kawałek dalej i dziwnie się na mnie patrzyła
-Ej co ja widze,rumienisz się
-Wcale nie
-Ale widzę
-No dobra w metrze był taki uroczy koleś
-O jak wygląda
-Tak jak Dominik z sali samobójców
- ni w moim typie
Tak rozmawiałyśmy do jej domu.Nie wierzyłam w to co widzę ogromna willa.A w niej mieszkała rodzina Agi.No miała 4 rodzeństwa,2 rodziców i babcie ale miała jakieś zajęcie.Weszłyśmy do środka jej taty nie było ale jej mama stała w kuchni.
-O witaj Avalon
-Dobry wieczór pani
-Zrobiłam wam kolacje chłopaki już zjedli
-Dobrze mamo.
Zazdrościłam jej wszystkiego a najbardziej rodziny.Chciałam mieć młodsze rodzeństwo.I bym miała gdyby nie pożar.
-Avalon porzycze ci jakieś ciuchy
-Dzięki
Poszłyśmy do jej pokoju. Wyglądał jak jej stary w Warszawie. Wyjęła z szafy luźną koszulkę i spodnie i podała mi je.
-Dobra przebierzmy się.
Przebrałyśmy się ja (strój 1) a ona w(strój 2) i zeszłyśmy na dół.Jej mama nakładała na talerz kanapki.Usiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy rozmawiać.
-To teraz możesz mi powiedzieć
-Ale wiem że mnie zabijesz
-Zobaczymy.
-Więc mój brat pracuje dla 1D i wczoraj mnie Niall pocałował wbrew mojej woli.I przy moim bracie i Louisie kłamał.
Agata siedziała bez ruchu przez chwile.
-To ty znasz 1D i teraz ich bardzo dobrze znasz
-Nie tak dobrze.
-Nie wierze.Zabije cię.-powiedziała bez żadnych uczuć-i mnie nie przedstawiłaś Louisowi.
-Tak wyszło.
-Ale mnie przedstawisz.
-Jasne.
-To fajnie.
Zjadłyśmy kolacje i poszłyśmy do pokoju .Rozmawiałyśmy jeszcze przez kilka minut.Przed pójściem spać zadzwonił telefon.
-Mogę odebrać?
-Ktoś ci zabrania.
Wyszłam na korytarz.Zobaczyłam kto dzwoni był to Harry.
-Hallo
-Avalon gdzie jesteś wszyscy cię szukają.
-Trudno.
I się rozłączyłam.Wiem że to było chamskie ale co miałam zrobić.Położyłam się na ziemi i poszłam spać.
![]() |
| strój 2 |
![]() |
| strój 3 |
![]() |
| strój 1 |
.jpg)
.jpg)
.jpgda.jpg)
ciekawy rozdział. muszę przyznać, że co raz lepiej wychodzi Ci pisanie tego opowiadania ; ) czekam niecierpliwie na kolejna część.
OdpowiedzUsuńhttp://forgiveness-or-revenge.blogspot.com/
zapraszam do mnie, pojawił się nowy rozdział ; D
Boski ;) Czekam na next ;*
OdpowiedzUsuńbędzie pod koniec tygodnia.Mam dużo lekcji i jeszcze poprawa ocen.
OdpowiedzUsuńWspaniały! kiedy next? :)
OdpowiedzUsuńdziś
OdpowiedzUsuń